Ks. Józef Szklorz święci Stadion Miejski w Tychach / fot. Tyski Sport

Mieszkańcy kpią, bo GKS Tychy ma kapelana. GKS Tychy ma nowego kapelana, pochwaliła się kilka dni temu drużyna i stała się obiektem kpin ze strony mieszkańców. Kapelanem został ks. Józef Szklorz, którego obecność uzasadnia się potrzebą w drużynie – ma udzielać m.in. sakramentów. Z tym, że z kościołami u nas raczej nie ma problemów, podobnie z dostępem do sakramentów. –  Ich tylko cud uratuje – naśmiewa się jeden z mieszkańców.

Pojawienie się kapelana w drużynie zdziwiło chyba wszystkich.

– Panie Bednarski, weźcie się za przygotowanie mentalne, fizyczne i taktyczne zawodników a nie duchowe – napisał na naszym profilu Facebookowym użytkownik Piotr.

To jednak nie była odosobniona reakcja wśród mieszkańców.

– Opiekę duchową? A na jaką cholerę?! Mało to jest w Tychach kościołów?! Zawsze mogą pójść sami.  Ewentualnie przydać się może czasem sportowy psycholog. Od tej religii się już ludziom we łbach przewraca – stwierdził Romuald.

Ksiądz wejdzie na mecze

– Na ten moment nie planujemy angażowania kapelana w mecze wyjazdowe – mówi nam Krzysztof Trzosek ze spółki Tyski Sport. Kapłan natomiast dostał zaproszenie na wszystkie mecze GKS-u w Tychach. Za swoją posługę nie będzie otrzymywał wynagrodzenia.

Dziwi wybór kapłana, bo parafia bł. Karoliny, której proboszczem jest ks. Szklorz jest oddalona od Stadionu Miejskiego. Zapytaliśmy dlaczego spółka nie zwróciła się o pomoc duszpasterską do np. proboszcza św. Marii Magdaleny w Tychach lub parafii św. Rodziny, które znajdują się bardzo blisko stadionu?

– Ksiądz Prałat Józef Szklorz, to osoba bardzo mocno związana z miastem i GKS Tychy. Współpracujemy z nim tak naprawdę od kilku lat. Nowy kapelan naszego klubu brał udział w otwarciu stadionu, poświęcił sztandar i jest częstym gościem na Stadionie Miejskim i Zimowym. Proboszcz cały czas gra w piłkę. W latach młodzieńczych zakładał nawet klub, a teraz gra głównie z ministrantami. Ksiądz Prałat dba nie tylko o duchową kondycję swoich parafian. Przy kościele wierni mają do dyspozycji siłownię, boisko, szatnie, ogród, plac do zabaw, a nawet grotę solną – wyjaśnia Krzysztof Trzosek.

Zapytaliśmy, czy zawodnicy GKS-u Tychy lub spółki Tyski Sport zgłaszali potrzebę wsparcia duszpasterskiego.

– Trener Tarasiewicz jest osobą mocno wierzącą, podobnie jak wielu zawodników. Przypomnę, że klub nie zgodził się na rozgrywanie meczu w Wielki Piątek. Taka była sugestia sztabu szkoleniowego, ale również samych kibiców – stwierdził Trzosek.

Z odpowiedzi rzecznika GKS-u Tychy wcale nie wynika, że taka potrzeba była zgłaszana. Zresztą, rzadko się zdarza, żeby szefostwo w jakiekolwiek firmie (w tym przypadku władze spółki Tyski Sport) sprowadzało swoim pracownikom księdza, a w tym przypadku dokładnie to miało miejsce.

Komentarze

komentarz

Reklama