Samochody Straży Miejskiej / fot. Straż Miejska Tychy

Mieszkaniec zadzwonił do Straży Miejskiej w Tychach i chyba teraz żałuje. Chciał się wyładować na strażnikach, a ci skierowali przeciw niemu sprawę do sądu. Tyszanin został skazany nieprawomocnym wyrokiem. Czekają go nieodpłatne prace społeczne przez okres 6 miesięcy.

23 września 2017 roku do dyżurnego tyskiej straży zadzwonił zdenerwowany mieszkaniec. Wcześniej otrzymał wezwanie do stawienia się w siedzibie Straży Miejskiej w Tychach.

– Wezwanie wystawiono w związku z nieprawidłowym parkowaniem – powiedział nam Sławomir Gurdek, rzecznik Straży Miejskiej w Tychach.

Mężczyzna najpierw przez telefon wulgarnie odnosił się do strażnika, który wystawił mu wezwanie za złe parkowanie. Następnie złość tyszanin wyładował na dyżurującym przy telefonie strażniku, racząc go podwórkową łaciną. Ostatecznie skierowano przeciwko mężczyźnie wniosek do sądu z artykułu 226 kodeksu karnego.

art. 226 § 1 Kokeks Karny – Kto znieważa funkcjonariusza publicznego lub osobę do pomocy mu przybraną, podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

– Sąd uznał obwinionego winnym i wymierzył karę 6 miesięcy ograniczenia wolności polegającą na obowiązku wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 godzin w stosunku miesięcznym – informuje Straż Miejska w Tychach.

Wyrok nie jest prawomocny.

Komentarze

komentarz

Reklama