Po co komu park Solidarności w Tychach? Dzisiaj tyscy radni będą głosować nad nadaniem nazwy parkowi przy tzw. Żyrafie. Chcą go nazwać parkiem Solidarności, a o żyrafie to chyba już nikt nie pamięta… Może by tak „użyrafić” pomnik Walki i Pracy na stałe i usankcjonować to, co już w Tychach funkcjonuje? W końcu „pod Żyrafą” mamy park i plac.

Latem zeszłego roku „użyrafiono” pomnik w parku przy Urzędzie Miasta. Ta przyjemność kosztowała 20 tys. zł. Co się dalej stało z wielkim łbem żyrafy i ogonem, który bardziej przypominał krowie wymiona? Otóż „żyrafowe” ubranie zalega na stanie Muzeum Miejskiego w Tychach. Można by je oswobodzić i założyć wielki łeb ponownie na pomnik – wymiona niech sobie zostaną w muzeum i przypominają o dobrze wydanym publicznym pieniądzu.

Może w nazwie park Solidarności nie ma nic złego poza tym, że przy temacie zakręciły się osoby związane z klubem „Gazety Polskiej”, co u części lokalnych politykierów wzbudza reakcję alergiczną. Zmiana nazwy wydaje się bezsensowna, bo w końcu park przy magistracie od lat był i pewnie będzie parkiem „pod Żyrafą”.

Plac pod Żyrafą w Tychach / fot. Tychy24.net

Komentarze

komentarz

Reklama