Pościg ulicami Tychów, a wszystko zaczęło się od braku włączonych świateł. Sytuacja eskalowała, ale nie bez powodu, bo w samochodzie znajdowały się narkotyki, a kierowca był poszukiwany.

Na parkingu przy ulicy Filomatów w Tychach policjanci zauważyli Fiata Bravo, który poruszał się z wyłączonymi światłami. Kierowca zdaje się spanikował, bo na widok radiowozu gwałtownie przyśpieszył, co sprawiło, że mundurowi ruszyli w pościg.

– Pomimo ciągle wydawanych sygnałów świetlnych i dźwiękowych kierowca kontynuował jazdę lekceważąc sygnały do zatrzymania – relacjonuje Barbara Kołodziejczyk z tyskiej policji. – Po pościgu za samochodem, któremu skończyła się możliwość dalszej jazdy w rejonie al. Jana Pawła II, mężczyzna wysiadł i kontynuował ucieczkę pieszo. Po krótkim pościgu został zatrzymany przez policjantów – dodaje.

Jak się okazało, 35-latek miał przy sobie 20 działek amfetaminy, był też poszukiwany przez dwie jednostki policji na śląsku. Mężczyźnie pobrano też krew do badań żeby sprawdzić, czy jechał pod wpływem środków odurzających.

– Sprawca usłyszał zarzuty posiadania środków odurzających oraz niezatrzymania się do kontroli drogowej. O dalszym losie tyszanina zadecyduje prokurator i sąd. Za popełnione przestępstwo grozi mu teraz nawet 5 lat więzienia – informuje policja.

Komentarze

komentarz

Reklama