Posterunek policji w Tychach / fot. Policja

Posypały się mandaty w Tychach. Za łamanie ograniczeń w przemieszczaniu się. Policja przez pierwszy tydzień kwietnia nałożyła w Tychach 121 mandatów na łamiących ograniczenia w poruszaniu się.

Tyska policja nie podaje o jakiej wysokości mandatach mówimy. Sporządzono też 16 wniosków o ukaranie do sądu dla tych, którzy nie przyjęli mandatów. Zastosowano też 215 pouczeń w związku z naruszeniem nowych przepisów.

Ciekawym przykładem był 59-latek, który spotkał się ze znajomym w celach towarzyskich. W dodatku stwierdził przy policjantach, że opuszczał dom wcześniej i będzie tak dalej robił.

– Nikt nie będzie mi zabraniał wychodzić z domu – mówił tyszanin. Sporządzono do sądu wniosek o ukaranie mężczyzny. Ponadto policjanci skierowali jego sprawę również do sanepidu, ten może nałożyć na niego karę od 5 do 30 tys. zł. Takich wniosków w sumie policjanci z Tychów sporządzili w minionym tygodniu 10. Wcześniej informowaliśmy też o 18-latku, który siedział przed sklepem i się „nudził”. Dostał mandat.

– Codziennie pojawiają się nowe pytania i wątpliwości dostarczane przez dotychczas powszechne i niebudzące większych refleksji, a już na pewno niebudzące wątpliwości sytuacje życiowe. „Czy mogę wyjść z domu, czy jest mi wolno coś zrobić?” Nie pytajmy jednak, czy mogę coś zrobić tylko, czy muszę to zrobić. Czy muszę wyjść z domu, gdzieś pójść lub pojechać? Jeśli nie, to lepiej zostać w domu. Nie tylko dlatego, że za złamanie nakazu lub zakazu można zostać ukaranym dotkliwym mandatem karnym, ale przede wszystkim dlatego, że w ten sposób chronimy siebie i swoich bliskich przed niewidzialnym wrogiem, jakim jest koronawirus – wyjaśnia Agnieszka Semik z tyskiej policji.

Niestety, obowiązuje ograniczenie spacerów (chyba, że wykażemy policjantom, że to w niezbędnych celach zdrowotnych). Natomiast bez problemu możemy się jedynie udać do pracy, lekarza, sklepu.

Komentarze

Reklama