Wodny Park Tychy / fot. Wodny Park Tychy

Słaba frekwencja na otwarciu Wodnego Parku Tychy? Na starcie „przerwa techniczna”. Firma PR-owa zatrudniona do obsługi Wodnego Parku Tychy pisze o sukcesie frekwencyjnym pierwszego dnia w obiekcie, ale liczby mówią zdaje się coś innego. Jednorazowo obiekt może pomieścić 1200 osób, a wczoraj przez cały dzień Wodny Park Tychy odwiedziło ponad 1100 osób. Do tego wybrał się tam jeden z tyskich radnych i trafił na „przerwę techniczną” jednej z atrakcji. 

Obiekt jednorazowo może pomieścić 1200 osób. W pierwszych dniach spodziewamy się sporej frekwencji – mówił pod koniec marca Zbigniew Gieleciak, prezes Regionalnego Centrum Gospodarki Wodno-Ściekowej w Tychach. To właśnie RCGW, spółka należąca do miasta Tychy zbudowała aquapark. Pierwszego dnia obiekt odwiedziło ponad 1100 osób, dlatego zapytaliśmy o kwestię tego „sukcesu frekwencyjnego”. Na odpowiedź czekamy.

Wodny Park Tychy odwiedzają głownie tyszanie, ale nie tylko. – Z pierwszych rozmów z nimi wiemy, że odwiedzają nas dziś zarówno tyszanie, jak i mieszkańcy całego Śląska. Bardzo wiele z nich przyjechało całymi rodzinami. Utwierdza nas to w przekonaniu, że Wodny Park Tychy jest istotnym obiektem rodzinnej rozrywki na mapie całego regionu – wyjaśniał prezes Gieleciak, w informacji przesłanej do mediów w poniedziałek wieczorem.

Dorośli i młodzież, którzy korzystają z atrakcji, najczęściej wybierają strefę rekreacyjną i zjeżdżalnie, ale bardzo dużym powodzeniem cieszą się też sauny, łaźnie piwne, surfing oraz basen zewnętrzny.

Radny poszedł do aquaparku

Z inwestycji wartej 112 mln zł skorzystał jako jeden z pierwszych radny Michał Kasperczyk. Na zdjęciach przez niego zamieszczonych widać, że nie było ogromnego oblężenia.

– Ogólnie na obiekcie dziś było dość spokojnie. Nie działała jeszcze czerwona zjeżdżalnia z zapadnią (przerwa techniczna), ale pozostałe strefy były normalnie czynne z tym, że niektóre od godz. 12:00 – napisał na swoim Facebooku tyski rajca.

– Niektóre decyzje podjęte przez osoby zarządzające tym przedsięwzięciem, są dla mnie nieco niezrozumiałe. A to zniechęca zamiast zachęcać do przyjścia. Źle skalkulowany cennik (nie chodzi tylko o poziom cen ale o konfigurację pakietów), nieresponsywna strona www, nie działające atrakcje bądź ograniczone czasowo. Zresztą ludzie nie szturmują dzisiaj bram, sądząc po pustkach na parkingu – napisał jeden z użytkowników na profilu tyskiego radnego.

Komentarze

komentarz

Reklama