Było piękne, zielone i podobno groźne. Na ulicy Baziowej w Tychach, tuż przed Stadionem Miejskim wycięto drzewo. Mieszkańcy pytali co się stało, więc sprawdziliśmy. Okazało się, że miłe dla oka tyszan drzewo, miało być groźne dla kibiców gości.

Drzewo latem dodawało obiektowi sportowemu uroku i faktycznie cieszyło oko. Zgodę na wycinkę wydał Urząd Miasta Tychy spółce Tyski Sport. – Drzewo wycięliśmy na wniosek policji – mówi Krzysztof Trzosek z Tyskiego Sportu. Jak się okazało, zdaniem tyskich mundurowych drzewo było groźne.

–   W odpowiedzi na Pana zapytanie uprzejmie informuję, iż w związku z lustracją stadionu mającą miejsce przed każdą rundą rozgrywek I Ligi Piłki Nożnej funkcjonariusze tutejszej jednostki zwrócili uwagę na pogarszający się stan drzewostanu, który mógł zagrażać uczestnikom imprez masowych – tłumaczy Barbara Kołodziejczyk, rzecznik tyskiej policji. – Według naszej oceny wiek drzewa, jego stan, wystające gałęzie nad ul. Baziową oraz nad tzw. „rękaw”, którym wprowadzani są kibice przyjezdni w przypadku gwałtownego pogorszenia się warunków atmosferycznych, stanowił realne zagrożenie dla życia i zdrowia osób jak również mienia – dodaje.

Reklama
Drzewo przy Stadionie Miejskim / fot. Jacek Czyba

Mieszkańcom żal było potrzeć jak wycinane jest drzewo, na które od lat patrzyli przez okna. Drzewo też ożywiało betonową stadionową rzeczywistość.

– Wycinka bardzo nas zdziwiła bo drzewo w okresie kwitnienia było piękne, zielone i stanowiło siedlisko ptaków. W ocenie mieszkańców nie stanowiło żadnego zagrożenia, gałęzie się nie łamały – mówi Ewa Grudowska, która mieszka w tym rejonie.