Mieszkańcy nie chcą dużej inwestycji mieszkaniowej koło siebie. Wyliczają problemy z „lex deweloper”

Wizualizacja inwestycji przy ulicy Jaśkowskiej i Świerzego / fot. BIp UM Tychy/Stabilio/ JBS Nieruchomości

Sztolnia Czarnego Pstrąga

Mieszkańcy nie chcą dużej inwestycji mieszkaniowej koło siebie. Wyliczają problemy z „lex deweloper”. Ma powstać nawet 390 mieszkań, ale na inwestycję zgodę muszą wyrazić radni. Mieszkańcy, którzy mają sąsiadować z nowymi blokami, tłumaczyli, że dla nich to olbrzymi problem – nie tylko dlatego, że w planach są zbyt wysokie bloki, ale też m.in. dlatego, że wygenerują duży ruch samochodów, choć to tylko część problemów. Radny Dariusz Wencepel brutalnie podsumował, że gdyby mieszkańcy chcieli budować, to musieliby się stosować do planu miejscowego, a przychodzi deweloper i korzysta z furtki, jaką daje mu „lex deweloper”. „Przecież możemy to jako radni odrzucić i w tym momencie inwestor będzie musiał to wykonać zgodnie z planem zagospodarowania” – skwitował radny Michał Kasperczyk. To właśnie w rękach radnych leży los tej inwestycji.

Mieszkańcy pojawili się na Komisji Gospodarki Przestrzennej i Infrastruktury Rady Miasta Tychy, żeby poruszyć temat inwestycji mieszkaniowej przy ul. Jaśkowickiej i ul. Księdza Prałata Eugeniusza Świerzego. Tam ma powstać 10 budynków. Wniosek o ustalenie lokalizacji inwestycji mieszkaniowej złożyła firma JBS Nieruchomości z Katowic. Chodzi o wykorzystanie przepisów ustawy potocznie nazywanej „lex deweloper”, umożliwiającej zabudowę mieszkaniową z pominięciem planu miejscowego. Inwestycja wtedy musi być zgodna z bardziej ogólnym dokumentem, jakim jest studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego.

W planach jest zespół budynków mieszkalnych z budynkiem handlowo-usługowym, garażami podziemnymi i niezbędną infrastrukturą techniczną. W sumie od 351 do 390 mieszkań o powierzchni użytkowej do przeszło 20 tys. mkw. Łączna liczba miejsc postojowych projektowana na potrzeby inwestycji to 642. W sumie deweloper określił zapotrzebowanie energetyczne dla 10 budynków o wysokości od 8 do przeszło 25 metrów.

Nie chcą dużej inwestycji mieszkaniowej

Wizualizacja inwestycji przy ulicy Jaśkowskiej i Świerzego / fot. BIp UM TYchy/Stabilio/ JBS Nieruchomości

W trakcie komisji pojawili się przedstawiciele mieszkańców. Rytualnie zaczęli od stwierdzenia, że nie są przeciwko rozwojowi miasta. Zaraz po tym nastąpiło wyliczanie liczby problemów z planowaną inwestycją.

„Planowane są tam budynki ośmiokondygnacyjne, 8 kondygnacji ponad ziemią plus garaże podziemne. W najbliższej okolicy są budynki maksymalnie pięciokondygnacyjne. Usytuowanie tych budynków ośmiokondygnacyjnych jest bardzo niekorzystne dla obecnych mieszkańców osiedla. Budynki te będą stały w bezpośrednim sąsiedztwie bloków, które mają tylko 4 piętra. Będą stały od strony zachodniej, czyli będą zasłaniały praktycznie całe światło słoneczne, które dociera do mieszkań. Z racji tego, że te budynki będą bardzo wysokie, usytuowane są w taki sposób, że praktycznie będziemy sobie zaglądać nawzajem do okien – mieszkańcy aktualnego osiedla i nowo powstałego osiedla, które ma powstać” – mówiła przemawiająca na komisji mieszkanka. „Osiedle, na którym mieszkamy teraz, było tak projektowane, że bloki stoją w taki sposób, że my nawzajem sobie nie zaglądamy do okien” – ciągnęła swoją wypowiedź.

Obecnie osiedle ma kameralny charakter – około 90 mieszkańców. Po budowie przybędzie ich około 700.

„Cały ruch dojazdowy do tego osiedla będzie przebiegał bezpośrednio przy naszych blokach, przy naszych oknach. Z racji tego, że osiedle ma być duże, mieszkańców ma być dużo, zakładamy, że natężenie ruchu też będzie spore. Jakieś 400–500 samochodów dziennie spokojnie będzie tamtędy przejeżdżało pod oknami mieszkańców, gdzie teraz mieszkańcy mają pod oknami widok na las, na łąkę i jest to bardzo spokojne osiedle” – tłumaczyła mieszkanka radnym.

Zwróciła także uwagę, że ten teren jest podmokły.

„Jest nasyp zrobiony, żeby nie było wody po prostu w piwnicy. I tutaj mieszkańcy wszyscy się realnie obawiają, że tak głębokie wykopy w bezpośrednim sąsiedztwie pod tak wysokie budynki mogą spowodować osypywanie się tej skarpy, co doprowadzi po czasie do uszkodzenia naszych budynków, w których aktualnie mieszkamy” – mówiła na komisji mieszkanka.

Głos zabrał też inny mieszkaniec, którego dom ma sąsiadować z jednym z nowych bloków. Podkreślał, że straci jakąkolwiek prywatność po powstaniu inwestycji. „ Planowany blok, który ma być generalnie na tej działce, będzie frontalnie do mojego domu” – mówił mężczyzna. „ Generalnie spowoduje, że moja intymność będzie praktycznie zerowa” – dodał. Mężczyzna podkreślił, że deweloper chce „wycisnąć” jak najwięcej kosztem mieszkańców.

Stabilio czy nie Stabilio

Wizualizacja inwestycji przy ulicy Jaśkowskiej i Świerzego / fot. BIp UM Tychy/Stabilio/ JBS Nieruchomości

Uchwałę radni mają najpóźniej rozpatrzyć w czerwcu. Przewodnicząca komisji, Magdalena Łuka, zaproponowała mieszkańcom spotkanie z deweloperem, żeby omówić kwestię inwestycji.

„ Chcielibyśmy się spotkać z firmą Stabilio, żeby usłyszeć ich stanowisko, bo nie możemy jakby przyjąć zdania, jeśli nie znamy drugiej strony” – mówiła Łuka. To zdziwiło radnego Dariusza Wencepela z Tychy Naszą Małą Ojczyzną.

„ Pani przewodnicząca, bo z materiałów wynika jakaś inna firma JBS, ale być może akurat coś tu ujawniło faktycznego inwestora” – powiedział radny. „ Mieszkańcom każemy się stosować do planu miejscowego, a duży inwestor przychodzi i robi sobie lex deweloper, 8 pięter, zasłoni tych mieszkańców na terenach podmokłych jeszcze i tutaj my jako radni będziemy o tym decydować. Ja bym tak prosił, żeby mieszkańcy mieli świadomość, kto o tym decyduje, żeby nikt potem nie powiedział, że to wydział czy urząd, bo to w głosowaniu wyjdzie. Jeszcze chcę się dowiedzieć, jakie są konsekwencje dla miasta, jeśli radni odrzucą tę uchwałę. Czy są jakieś finansowe konsekwencje dla miasta?” – pytał radny Wencepel.

Wiceprezydent Aneta Luboń-Stysiak powiedziała wprost, że konsekwencji nie będzie żadnych. „ Jeśli chodzi o konsekwencje, no nie ma żadnych konsekwencji, poza tym, że inwestycja w takiej skali nie będzie realizowana, a być może będzie realizowana zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, ale ja nie jestem w stanie odpowiedzieć, czy w ogóle będzie realizowana. Tego nie wiem, bo to jakby wnioskodawca decyduje” – powiedziała wiceprezydent.

„ Ja bym chciała wiedzieć, czy miasto ma jakąś odpowiedź na te argumenty i no ja nie wiem, czy jeśli zorganizujemy spotkanie z firmą, która będzie budować, to co nagle ta firma powie: oj, to nie, to się wycofujemy, wybudujemy połowę, czy jaka jest szansa w ogóle na to, bo jest mało czasu tak naprawdę” – powiedziała radna PiS, Aleksandra Siembiga-Wysocka. Miasto natomiast nie było gotowe na rozmowę na temat inwestycji.

„ Przecież możemy to jako radni odrzucić i w tym momencie inwestor będzie musiał to wykonać zgodnie z planem zagospodarowania i też powstaną bloki, będą niższe i każdy będzie zadowolony” – skwitował radny Michał Kasperczyk z Forum Samorządowego.

Ostatecznie stanęło na tym, że ma zostać zorganizowane spotkanie na temat inwestycji z deweloperem. Wtedy radni mają uzyskać pełnie informacji i na tej podstawie podjąć dalsze decyzje.

Total
0
Shares
Related Posts