Stadion Miejski w Tychach / fot. Tyski Sport

Ogromne straty Tyskiego Sportu. Spółka Tyski Sport traci kolejne miliony złotych. Wyniki finansowe za 2017 rok, niedawno podane do publicznej wiadomości nie nastrajają optymizmem. To milionowe straty spółki należącej do miasta Tychy, która utrzymuje drużyny piłkarską, hokejową oraz koszykówki pod marką GKS-u Tychy. Zarządza także Stadionem Miejskim w Tychach. 

Rachunek zysków i strat jest bezlitosny dla Tyskiego Sportu. Roczne koszty działalności spółki to ponad 21 mln zł, przychody spółki, w tym te ze sponsoringu, czyli reklam m.in. innych spółek należących do miasta, to nieco ponad 10 mln zł. Więc na podstawowej działalności spółka ma stratę ponad 11 mln zł w 2017 roku.

Reklama

Spółka dostaje także dotacje i to już pieniądze bezpośrednio od miasta. W 2017 roku spółka otrzymała 7,5 mln zł dotacji od miasta Tychy, w sumie miała dotacji nieco ponad 7,6 mln zł. To właśnie te pieniądze w dużej mierze sprawiły, że ostateczna strata spółki to ponad 3,7 mln zł. Strata jest większa niż rok wcześniej, wtedy było to 2,6 mln zł.

Ile dokładnie Tyski Sport otrzymuje od innych spółek należących do miasta? Tego nie wiemy, ale wystąpiliśmy o te informacje do Tyskiego Sportu, czekamy na udostępnienie umów z lat 2015-2018. Sytuacja jest o tyle dziwna, że spółki miejskiej to są monopoliści, którzy reklamy raczej nie potrzebują.

Z rachunku zysków i strat dowiadujemy się też innej ciekawej rzeczy. W 2017 roku tylko na wynagrodzenia Tyski Sport wydał przeszło 11,1 mln zł, to więcej niż w 2016 roku, kiedy wynagrodzenia kosztowały ponad 9,6 mln zł.

Nieoficjalnie mówi się, że pojawi się nowy członek zarządu Tyskiego Sportu. Na razie nie wiadomo, czy zwiastuje to w dłuższej perspektywie odejście prezesa Grzegorza Bednarskiego. Nowy członek zarządu ma być podobno związany z Akademią Piłki Nożnej GKS Tychy.

Komentarze

komentarz