

Tychy24.net
Radni dopytywali o konsekwencje po zatrzymaniach kierowców PKM Tychy. „ To jest tak naprawdę w tym momencie taki trochę brak nadzoru, jeżeli chodzi o sytuację, która się stała, i można wprost powiedzieć, że narażanie mieszkańców na niebezpieczeństwo” – mówił radny Łukasz Drob z PiS na sesji Rady Miasta Tychy. Dopytywano też prezesa spółki o kierowców, którzy nie posługują się językiem polskim. Jego odpowiedź była co najmniej zaskakująca. Jak się okazało, PKM Tychy wprowadził też swój wewnętrzny test dla kierowców autobusów, którzy, jak sam twierdzi, posiadają wszystkie stosowne dokumenty. W tym przypadku chodzi o sprawdzenie stylu jazdy danego kierowcy, czy ten pasuje do standardów komunikacji miejskiej w Tychach.
Przypomnijmy, na terenie PKM Tychy zatrzymano 7 cudzoziemców, którzy pracowali jako kierowcy autobusów. 6 obywateli Indii i jednego obywatela Sri Lanki. Żaden z nich nie miał prawa do pracy, część miała przy sobie fałszywe prawa jazdy. Tutaj warto podkreślić, że PKM Tychy informował, że w polskich systemach kierowcy mieli wydane legalne prawa jazdy. Zapytaliśmy już dwa tygodnie temu Straż Graniczną, czy służby mają pewność, że dokumenty w Polsce zostały wydane prawidłowo lub na podstawie prawdziwych dokumentów z zagranicy. Pomimo prób telefonicznych i wiadomości przesłanej mailowo ciągle nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Prezes PKM tłumaczył sytuację na sesji.

Wiceprezydent Aneta Luboń-Stysiak podkreślała, że nie doszło do narażenia mieszkańców na niebezpieczeństwo.
„ Muszę potwierdzić, że pracownicy, którzy byli zatrudnieni przez przewoźnika, posiadali legalnie wydane w Polsce prawo jazdy i mieli upoważnienie do przewozu osób” – mówiła. Głos zabrał też prezes PKM Tychy, Wojciech Harmansa, którego dopytywano nie tylko o tę sytuację, ale także o takie kwestie, jak nieznajomość języka polskiego przez kierowców czy po prostu topografii miasta.
„ Sytuacja zatrudniania osób zagranicznych wynikała po prostu z niemożliwości zatrudniania pracowników miejscowych, polskich, po prostu ze względu na kryzys na rynku finansowym, brak kierowców” – mówił Harmansa. W sumie PKM Tychy zatrudnia 58 kierowców z zagranicy, to około 1/6 kierowców ogółem. Bez nich spółka nie byłaby w stanie realizować swoich zadań.
„ Nie mam takiej możliwości, żebyśmy te umowy zakończyli, wypowiedzieli i funkcjonowali wyłącznie na pracownikach spółki” – ciągnął prezes PKM Tychy. Już zatrzymanie 7 pracowników przez Straż Graniczną wywołało duże problemy kadrowe w spółce. Harmansa potwierdził, że wszyscy kierowcy mieli odpowiednie prawa jazdy, a ich problem prawny dotyczył legalności pracy w Polsce (przebywali na wizach turystycznych).
- Czytaj również: Drogie w utrzymaniu autobusy wodorowe w Tychach? Pytamy o koszty, PKM nie wie
- Czytaj również: Muzyk został nowym prezesem PKM Tychy. To kolega brata prezydenta Tychów
„ Nie chcę wchodzić w kompetencje Straży Granicznej, ponieważ wiem, że firmy czy firma, której przedmiotem dochodzenia jest ten problem, składała odwołania w każdym z tych przypadków. Nie mam pojęcia, jak się ta sprawa skończy. W związku z tym legalny pobyt na terenie RP nie jest jednoznaczny z pozwoleniem o pracę u konkretnego pracodawcy. Mogę tylko tyle powiedzieć, że z informacji, które nam w oświadczeniu oficjalnym przekazała firma JMS, podała, że wiele tych twierdzeń, które były podane publicznie, są nieprawdziwe i te pozwolenia o pracę, a przynajmniej wnioski o te pozwolenia, były składane, ale jest duże opóźnienie w wydawaniu tego przez Urząd Wojewódzki” – mówił prezes PKM Tychy.
Kierowcy PKM Tychy vs język polski

Radny Łukasz Drob dopytywał też o kierowców, którzy nie posługują się językiem polskim. Czy tacy powinni być zatrudniani w ogóle do przewozu osób na terenie Tychów? Odpowiedź prezesa była zaskakująca.
„ Nie ma czegoś takiego, jak w prawie pojętego egzaminu z języka polskiego, żeby podjąć pracę. Jeżeli pracownik dostaje legalnie pozwolenie na terenie Rzeczypospolitej Polskiej i jednocześnie ma polskie prawo jazdy, a tutaj podkreślam, że wszyscy pracownicy w tej całej sprawie nagłośnionej mieli polskie prawo jazdy, to z tego, co ja się orientuję, żeby otrzymać taki dokument, należy również znać język polski. Więc jeżeli ja mam pracownika, który posługuje się legalnie polskim dokumentem wydanym przez polski urząd, w domniemaniu mogę zakładać, że spełnia te minimum wymogów, które nazywamy używaniem języka polskiego” – mówił prezes PKM Tychy, Wojciech Harmansa.
Z tym, że mamy zgłoszenia od mieszkańców, że są kierowcy, z którymi nie da się porozumieć nie tylko po polsku, ale też po angielsku. Czemu zaprzeczał prezes PKM Tychy na sesji Rady Miasta Tychy.
„ Przykłady takie, gdzie były podawane w mediach, że do pracownika się mówi, a on kompletnie nie reaguje, są nieprawdziwe. Pracownik dziennie przechodzi test trzeźwości, dziennie podlega kontroli prawa jazdy, dziennie musi od dyspozytora pobrać dokumenty, podpisać, wydać kluczyki. To nie jest tak, że mówimy z osobą, która kompletnie nie włada językiem polskim” – tłumaczył Harmansa.
Prezes też zaznaczył, że wbrew opiniom pojawiającym się w sieci, kierowcy z zagranicy mają bardzo dobre umiejętności prowadzenia autobusów.
Temat kierowców i PKM Tychy ma być kontynuowany w ramach prac komisji Rady Miasta Tychy.
























