Awantura o tęczową literę w Tychach. Konfederacja oburza się na ideologię LGBT+, miasto nie wie, o co im chodzi

Napis z teczkową literą „C” / fot. Konferencja – Nowa Nadzieja Tychy / Facebook

Awantura o tęczową literę w Tychach. Konfederacja oburza się na ideologię LGBT+, miasto nie wie, o co im chodzi. „Dlaczego iluminacja w Tychach to promocja ideologii za publiczne pieniądze” – grzmią przedstawiciele Konfederacji w sieci. Chodzi konkretnie o frakcję „Nowej Nadziei”, która w mediach społecznościowych oburzała się napisem z okazji 75-lecia miasta Tychy.

Napis pojawił się już jakiś czas temu na al. Niepodległości. Literka „C” jest podświetlana w tęczowych barwach.

„Dlaczego iluminacja w Tychach to promocja ideologii za publiczne pieniądze. W Tychach przy alei Niepodległości stanął nowy, podświetlany napis „TYCHY” z okazji 75-lecia nadania praw miejskich. Na pierwszy rzut oka ładna iluminacja, coś dla mieszkańców i turystów do zdjęć. Problem w tym, że litera „C” została zalana klasycznym tęczowym gradientem, dokładnie tym samym, który od prawie 50 lat jest oficjalnym symbolem ruchu LGBT. I tu pojawia się zasadnicze pytanie: dlaczego święto całego miasta, finansowane z pieniędzy wszystkich podatników, ma być areną promocji jednej, kontrowersyjnej ideologii? 75 lat Tychów, a nie 75 lat Pride” – grzmieli przedstawiciele Konfederacji w sieci.

„Część osób będzie udawała zdziwienie: o co chodzi, to przecież zwykła tęcza. Tak samo jak kiedyś „to tylko parada”, „to tylko edukacja”, „to tylko flagi w szkole”. A potem nagle okazuje się, że w przestrzeni publicznej nie ma już miejsca na neutralność. Wszystko musi być „włączające”, czyli podporządkowane jednej narracji. Gdyby w literze „C” pojawił się krzyż, orzeł biały, symbol Matki Boskiej Częstochowskiej albo jakikolwiek inny symbol katolicki czy narodowy, wrzask mediów głównego nurtu i aktywistów byłby ogłuszający” – przekonywała Konfederacja.

O sprawę kontrowersyjnego podświetlenia zapytaliśmy w magistracie.

„Podświetlenie litery „C” w napisie „Tychy” nie miało charakteru ideologicznego ani politycznego. Zastosowana kolorystyka wynika z możliwości technicznych nowej instalacji, w tym zastosowanych sterowników i dostępnych programów świetlnych” – przekazała nam Małgorzata Wawak z Urzędu Miasta Tychy.

Miasto na napis wydało przeszło 70 tys. zł. Pojawił się na al. Niepodległości w kwietniu.

(am)

Total
0
Shares
Related Posts