Autobusy wodorowe już zawiodły mieszkańców Chełma. Tyskie jeszcze nie wyjechały na trasę

Autobus wodorowy PKM Tychy / fot. Metropolia GZM

Autobusy wodorowe już zawiodły mieszkańców Chełma. Tyskie jeszcze nie wyjechały na trasę, pewnie wyjadą dopiero, jak zacznie robić się cieplej. Jeden z pracowników PKM Tychy, z którym rozmawialiśmy, mówi wprost, że w spółce mają daleko idące obawy przed zakupem dokonanym przez Metropolię, choć oficjalnie komunikat jest taki, że wszystko jest w porządku. Ale nie tylko autobusy wodorowe zawiodły zimą — niskie temperatury rozłożyły na łopatki także autobusy elektryczne m.in. w Warszawie i Krakowie oraz innych miastach Polski. Tychy natomiast są w sytuacji o tyle komfortowej, że mają elektryczne trolejbusy zasilane z trakcji. 

Wcześniej informowaliśmy, że Tychy mają 5 autobusów wodorowych, które przekazała do PKM Tychy Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia. Pojawiły się w Tychach na początku grudnia. Pojazdy są znacznie droższe w tankowaniu niż autobusy na ropę, ale też samo tankowanie odbywać się będzie w Katowicach. To miał być ekologiczny sukces, a wyszło jak zawsze. GZM chciał pierwotnie kupić 20 autobusów wodorowych, ale urzędnicy się połapali, że będą mieli problem z ich tankowaniem, więc w programie wodorowym kupiono tylko 8 wodorowych i 18 elektrycznych. W trakcie pokazowego przejazdu z Tychów do Katowic autobus dwa razy zgasł z powodu błędów w oprogramowaniu.

Jak mówi nasz rozmówca, wodorowe autobusy w Tychach wyjadą prawdopodobnie na trasę w marcu, czyli na wiosnę. Zimą sobie po prostu nie radzą.

Kilka dni temu mieliśmy bardzo niskie temperatury i autobusy wodorowe zostały przetestowane przez rzeczywistość. W Chełmie na Lubelszczyźnie autobusy wodorowe kompletnie zawiodły przy temperaturze -20 stopni Celsjusza. Po prostu przestały działać baterie wodorowe i ogrzewanie w trakcie największych mrozów — podał Dziennik Wschodni. Ludzie mieli problem z dotarciem do pracy.

W Krakowie autobusy elektryczne zostały pokonane przez zimę i podmieniono je na diesle. W Warszawie rozładowane autobusy elektryczne stały na ulicach, tworząc ogromny zator, bo nie tylko nie nadążały z ładowaniem w niskich temperaturach, to jeszcze ich zasięg został mocno skrócony przez mrozy i potrzebę ogrzewania pojazdów. Jak podaje Polskie Radio 24, w gigantycznym zatorze — 2 lutego — utknęły dziesiątki autobusów elektrycznych obsługujących kluczowe linie w Warszawie.

Czytaj również:  Tychy: Dzieci siedziały w pojemnikach na odpady. Mogło dojść do tragedii podczas odbioru śmieci

Dobrym przykładem jest tutaj choćby Jaworzno, gdzie duża liczba ładowarek pantograficznych na mieście ratowała sytuację, albo Gdańsk, gdzie używa się autobusów elektrycznych z hybrydowym ogrzewaniem na ropę, co ma duży wpływ na zasięg autobusu.

Tutaj też warto zwrócić uwagę na coś, co w trakcie kongresu na temat elektromobilności w Katowicach powiedział marszałek Wojciech Saługa. Zwrócił uwagę, że w przypadku konfliktu zbrojnego ekologiczny transport zbiorowy raczej się nie sprawdzi. Trudno mu tutaj odmówić racji. W takiej sytuacji autobusy elektryczne czy wodorowe po prostu stają się bezużyteczne.

Total
0
Shares
Related Posts