Bramownice mają wrócić, chociaż nie wiadomo kiedy. Pojawiły się szybko, ale długo nie wytrzymały, bo zostały zdemolowane przez kierowców. Teraz mają wrócić, chociaż to na razie tylko zapowiedzi. Urzędnicy sprawdzą czy w ogóle jest sens aby je ponownie montować.

Bramownice pierwotnie zostały zamontowane w sierpniu, po obu stronach wiaduktu na ulicy Glinczańskiej. 12 października nastąpił ich koniec, bo wtedy kierowca ciężarówki staranował ostatnią z bramownic. Uciekł z miejsca zdarzenia, ale udało się go odnaleźć. To wtedy nastąpił koniec wartej 26 tys. zł. instalacji.

Bramownice zostały zamontowane, ponieważ kierowcy samochodów powyżej 2,4 metra zahaczali o wiadukt, a nawet rozbijali sobie naczepy. Ostatnio głośno było o samochodzie ciężarowym, który przewoził butle gazowe i też próbował przejechać pod wiaduktem. Na szczęście pojazd zawrócił.

Reklama
Wiadukt na ulicy Glinczańskiej / fot. Tychy24.net

Obecnie wiadomo, że miasto chce odtworzyć bramownice, chociaż Miejski Zarząd Ulic i Mostów w Tychach jeszcze nie ma pieniędzy w budżecie na ten cel. Z tego co dowiedział się portal Tychy24.net, urzędnicy z Miejskiego Zarządu Komunikacji wypowiedzią się, czy jest sens montowania bramownic, które równie dobrze mogą wytrzymać kolejne dwa miesiące.

Nowe bramownice, o ile zostaną odtworzone, to mają być dokładnie takie same jak zniszczone wcześniej. MZUiM nie planuje żadnych wzmocnień konstrukcji. Nie pojawią się w tym rejonie również kamery.

Wiadukt na ulicy Glinczańskiej / fot. Tychy24.net