Były dyrektor w samorządowej instytucji znęcał się psychicznie nad pracownicami. Po prawie 6 latach skazał go sąd w Tychach

Sąd Rejonowy w Tychach / fot. Tychy24.net
Zamów swój materiał sponsorowany na Tychy24.net. Pokaż swoją firmę

Prawie 6 lat trwał proces byłego dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bieruniu. Sąd Rejonowy w Tychach skazał go za znęcanie się nad pracownicami. Chodzi o 6 kobiet. Zarzuty mężczyźnie postawiła tyska prokuratura. „Działania pana oskarżonego nie były nakierowane tylko na sprawne kierowanie urzędem, ale były nakierowane na poczucie poniżenia i udręczenia pewnych pracownic” – argumentował sądu. Wyrok nie jest prawomocny.

  • Były dyrektor MOPS w Bieruniu Piotr Ć. został nieprawomocnie skazany przez Sąd Rejonowy w Tychach za działania wobec sześciu pracownic. Proces trwał prawie sześć lat.
  • Sąd wymierzył mu rok i sześć miesięcy ograniczenia wolności, 30 godzin prac społecznych miesięcznie oraz trzyletni zakaz zajmowania stanowisk dyrektorskich w administracji publicznej. Każdej z sześciu pokrzywdzonych przyznano po 1000 zł zadośćuczynienia.
  • Według sądu były dyrektor wykorzystywał zależność służbową, psychicznie znęcał się nad podwładnymi i uporczywie naruszał ich prawa pracownicze. Wśród opisanych zachowań znalazły się m.in. groźby zwolnienia, krzyk, podważanie kompetencji i wielokrotne zwracanie dokumentów do poprawy.
  • Piotr Ć. nie przyznał się do winy i kwestionował zarzuty. Wyrok nie jest prawomocny i może zostać zaskarżony do Sądu Okręgowego w Katowicach.

Piotr Ć. został skazany na rok i sześć miesięcy ograniczenia wolności. W tym czasie ma wykonywać nieodpłatną, kontrolowaną pracę na cele społeczne w wymiarze 30 godzin miesięcznie. Sąd orzekł również trzyletni zakaz zajmowania stanowisk dyrektorskich w administracji publicznej.

Każdej z sześciu pokrzywdzonych sąd przyznał także po 1000 zł zadośćuczynienia. Na rzecz części oskarżycielek posiłkowych zasądzono ponadto zwrot kosztów poniesionych na ustanowienie pełnomocników – około 10 tys. zł od pełnomocnika. Mężczyzna nie był obecny podczas ogłaszania wyroku.

Poszkodowane są zadowolone z wyroku.

„ Nam zależało na tym, żeby to głośno powiedzieć, że tak się nie robi, tak się nie można zachowywać, że to co, to czego doświadczałyśmy, było złe. I tak się nie powinno traktować drugiego człowieka. A my w pracy chciałyśmy po prostu pracować” – mówiła jedna z poszkodowanych w rozmowie z portalem NoweInfo.pl.

Sześć pracownic i podobny schemat zachowań

Agata Wala-Rogowska, sędzia Sądu Rejonowego w Tychach / fot. Tychy24.net
Agata Wala-Rogowska, sędzia Sądu Rejonowego w Tychach / fot. Tychy24.net

Z ustaleń sądu wynika, że zachowania wobec poszczególnych pracownic miały miejsce w różnych okresach, przede wszystkim w latach 2016–2019. Piotr Ć., pełniąc funkcję dyrektora MOPS, miał wykorzystywać zależność służbową, psychicznie znęcać się nad podwładnymi oraz złośliwie i uporczywie naruszać ich prawa pracownicze.

Czytaj również:  Tychy: Ruszył przetarg na budowę automatycznej toalety w Parku Niedźwiadków

Wśród zachowań opisanych w wyroku znalazły się m.in. groźby zwolnienia lub przeniesienia na inne stanowisko, publiczne podważanie kompetencji i inteligencji pracownic, uwagi dotyczące wyglądu, krzyk, podsłuchiwanie, ignorowanie, nakładanie dodatkowych obowiązków czy wielokrotne kwestionowanie przygotowywanych dokumentów. Według sądu działania te wywoływały u kobiet poczucie ciągłego stresu i niepokoju oraz zaniżoną ocenę własnej przydatności zawodowej.

Piotr Ć. nie zgadzał się z zarzutami. Twierdził, że jest niewinny i nie krzywdził, nie dokuczał ani nie upokarzał sześciu pracownic. Sąd nie podzielił jego argumentacji.

W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Agata Wala-Rogowska zwracała uwagę na odpowiedzialność osoby pełniącej funkcję dyrektora i będącej przełożonym innych pracowników.

„Niestety pan Piotr Ć. temu nie sprostał.” – stwierdziła sędzia.

„Pisma grozy”

Jednym z przykładów szeroko omówionych przez sąd był sposób poprawiania dokumentów przygotowywanych przez niektóre pracownice. Projekty pism miały trafiać do dyrektora, który nanosił na nie poprawki, a następnie dokumenty wracały do pracownic. Według sądu zdarzało się, że były kreślone na czerwono, a zamiast merytorycznych wskazówek pojawiało się np. słowo „szok”. Proces poprawiania jednego dokumentu potrafił powtarzać się kilkukrotnie.

„Panie sporządzały pisma, przynosiły osobiście projekt, składając go w sekretariacie. Ten projekt był następnie przedkładany panu dyrektorowi, który zapoznawał się z nim. No i właśnie miał wprowadzać poprawki. W tym momencie jeszcze wszystko byłoby zrozumiałe, gdyby nie to, że oskarżony zwykle kreślił to pismo na czerwono. Może nie zwykle, ale w wypadku tych osób pokrzywdzonych w okresie zarzutu dopisywał przykładowo słowo „szok”. Takie pismo następnie opuszczało jego gabinet. Znowu dany pracownik był wzywany, otrzymywał to pismo i miał nanieść poprawki. Proszę państwa, absolutnie jest to nieuzasadnione działanie, na pewno nie celowe i na pewno nie sprzyjało dobrej atmosferze pracy, poczuciu wartości własnej danego pracownika, szybkości i celowości tego działania. Pracownik myślał cóż, tym razem mogło się nie podobać dyrektorowi? Co należy zmienić? Zmieniał czcionkę, zmieniał szyk słów, zmieniał poszczególne wyrażenia. Odnosił poprawione w ten sposób pismo. Znowu sytuacja się powtarzała i albo było ono podpisywane, albo znowu to pismo wracało w podobny sposób do pracownika. I taka sytuacja potrafiła powtarzać się nawet kilkakrotnie. Proszę państwa, ja nie jestem w stanie ocenić tego inaczej niż jako, jako sposób na takie przede wszystkim upokarzanie, ale też dręczenie danego pracownika oraz też utrudnianie jego pracy, wykonywania obowiązków, uniemożliwianie mu terminowego załatwiania swoich obowiązków, wpływania na jego samopoczucie i na poczucie obniżonej własnej wartości, zdolności, umiejętności do pracy. To są absolutnie niewytłumaczalne sytuacje. I w ocenie sądu takie najbardziej drastyczne, drastycznie pokazujące, że celem pana oskarżonego nie była normalna współpraca z pracownikami, gdzie z podziału ról wynikało, że akurat on te pisma sprawdza i podpisuje tylko pewne udręczenie tych pracowników” – argumentowała Agata Wala-Rogowska, sędzia Sądu Rejonowego w Tychach.

Czytaj również:  Kryta Pływalnia przy ul. Edukacji zostanie zamknięta 3 sierpnia. Powstanie praktycznie nowy obiekt

„To są absolutnie niewytłumaczalne sytuacje.” – stwierdziła sędzia podczas uzasadniania wyroku.

Kluczowy świadek dla sądu

Sąd Rejonowy w Tychach / fot. Tychy24.net
Sąd Rejonowy w Tychach / fot. Tychy24.net

W uzasadnieniu sędzia zwróciła również uwagę na zeznania wieloletniej pracownicy MOPS, która sama nie uważała się za osobę pokrzywdzoną przez Piotra Ć. Sąd uznał ją za szczególnie istotnego świadka, ponieważ obserwowała zachowania dyrektora wobec innych osób.

Pracownica miała widzieć m.in. wielokrotnie zwracane do poprawy pisma, na których zamiast merytorycznych uwag pojawiało się słowo „szok”. Zeznawała również o reakcjach pracowników po kontaktach z dyrektorem – miała widzieć osoby zapłakane i zestresowane. Według jej relacji uwagi do dokumentów dotyczyły czasem drobiazgów, np. przecinków, a jedno pismo mogło być zwracane do poprawy kilka razy.

Sąd uznał zeznania sześciu pokrzywdzonych za szczere. Nie podzielił argumentacji, że podobieństwa pojawiające się w ich relacjach mogły świadczyć o uzgodnieniu zeznań.

„Sąd uznał zatem, że działania pana oskarżonego nie były nakierowane tylko na sprawne kierowanie urzędem Ale były nakierowane na poczucie poniżenia i udręczenia pewnych pracownic, które zdecydowały się w tej sprawie złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa i które w tej sprawie jako pokrzywdzone wystąpiły” – argumentowała sędzina.

Przy wymiarze kary sąd wziął pod uwagę m.in. wcześniejszą niekaralność Piotra Ć. oraz jego obecną sytuację życiową. Oskarżony informował, że jest bezrobotny i nie ma prawa do zasiłku. Sąd uznał, że kara ograniczenia wolności będzie wystarczająca i nie wymierzył kary grzywny.

Wyrok nie jest prawomocny. Stronom przysługuje możliwość jego zaskarżenia i wniesienia apelacji do Sądu Okręgowego w Katowicach za pośrednictwem Sądu Rejonowego w Tychach.

Total
0
Shares
Podobne wiadomości