Drzewo przed Urzędem Miasta Tychy / fot. Tychy24.net

Miasto Tychy od 2015 roku wycięło ponad 500 drzew. Bo realizowało inwestycje. O wycięte drzewa w mieście w latach 2015-2020 zapytali radni Prawa i Sprawiedliwości. Jak się okazało sporo drzew poszło pod topór, ale jak tłumaczy urząd było za to więcej nasadzeń zastępczych.

O miejskie inwestycje i wycięte przez to drzewa zapytali radni: Anita Skapczyk, Aleksandra Wysocka-Siembiga, lwona Oleksiak Andrzej Kściuczyk, Jarosław Hajduk, Marek Gołosz i Sławomir Wróbel

„Mieszkańcy skarżą się, że w ramach kolejnych inwestycji prowadzonych przez miasto są wycinane zdrowe drzewa dające cień w upalne dni, a zasadzane są małe złej jakości drzewka. Ponadto duże ilości drzewostanu podczas inwestycji jest niszczona, po czym drzewa po zakończonej inwestycji same usychają” – stwierdzili radni.

Reklama

Miasto podało twarde liczby, z których wynika, że więcej drzew posadzono niż wycięto.

„W latach 2015-2020 na terenie miasta Tychy w związku z inwestycjami prowadzonymi przez Gminę Tychy zostało wyciętych 506 szt. drzew. W ramach nasadzeń rekompensacyjnych nasadzono 698 szt. drzew. Drzewa przeznaczone do nasadzeń wybierane są z katalogu gatunków i odmian podanych w decyzjach zezwalających na ich usuniecie. Sadzonki nie mogą mieć obwodu pnia mierzonego na wysokości 100cm mniejszego niż 12cm i są to drzewa, które osiągnęły wiek minimum 7lat”  – poinformowała Anna Warzecha, naczelnik Wydziału Komunalnego, Ochrony Środowiska i Rolnictwa w Urzędzie Miasta Tychy.

Posadzone drzewa do czasu pełnego ukorzenienia się pod podlewana, sadzonki natomiast są zabezpieczane przez osłonięcie dolnej części pni oraz opalikowane.

„Zgodnie z wymogami decyzji zezwalających na usunięcie drzew, sadzonki obumarłe w ciągu 3 lat od posadzenia, są uzupełniane. Ponadto na bieżąco monitorowany jest stan drzew pod kątem obecności patogenów. Po zakończonych inwestycjach gminnych za utrzymanie nowych drzew odpowiada administrator danego terenu” – tłumaczyła naczelnik Warzecha.