Zygmunt Jantosz

Rowerzysta z Tychów przejechał na jednośladzie Stany Zjednoczone: Przejechał na rowerze prawie 6 tys. kilometrów w niespełna dwa miesiące. Stracił przy tym między 12-14 kg. To była momentami mordercza wyprawa w ponad 50 stopniowym upale, który towarzyszył tyskiemu rowerzyście w jego wyprawie. Zygmunt Jantosz zdaje się dokonał niemożliwego, przejechał Stany Zjednoczono od wschodu na zachód na rowerze.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Zygmuntem Jantoszem:

O podróży rowerzysty z Tychów informowaliśmy w kwietniu. – Wyprawa była z Nowego Jorku do San Diego, czyli od oceanu do oceanu – mówi Tychy24.net Zygmunt Jantosz. W sumie podróż zajęła mu 38 dni, przejechał na jednośladzie 10 stanów.

Reklama

To była jazda ze skrajności w skrajność jak podkreśla rowerzysta. We wschodnich stanach nocą było nawet 0 stopni Celsjusza, a rowerzysta głównie nocował pod gołym niebem lub w opuszczonych budynkach. Trasa przebiegała przez takie tereny, które nie umożliwiały skorzystania zazwyczaj zwygodnego noclegu.

– Nie mogłem spać, bo było za zimno – mówi Jantosz. Obowiązkowo musiał spać w motelach w Arizonie i Californii ponieważ w nocy na wolnym powietrzu robi się tam bardzo niebezpiecznie – m.in. przez jaszczurki i węże grasujące po pustyniach.

Zachodnia część USA była znacznie cieplejsza. Nowy Meksyk czy California oferowały temperatury nawet dochodzące do 55 stopni Celsjusza.

– 2 lub 3 dni przed końcem tej mojej eskapady, brakło mi wody na pustyni – mówi rowerzysta, a co ciekawe na pustyniach znajdują się beczki z wodą, które mają służyć awaryjnie właśnie w takich sytuacjach. Tyszanin odlał sobie jedynie 1,5 litra do butelki, a do przejechania miał jeszcze 60 km w pełnym słońcu i w dodatku pod silny wiatr. Wieczorem udało mu się dotrzeć do zajazdu, gdzie czekała bezcenna woda.

To jednak nie wszystkie przygody, które po drodze spotkały tyszanina, Jantosz został pogryziony przez psa, musiał też zmierzyć się z przeciwnościami natury jak tajfuny czy trąby powietrzne. O ile, gdy przebywał w mieście, to mógł się gdzieś schronić. Niestety, bardzo często miał przed sobą kilkaset kilometrów pustyni i to samo za plecami.

– Jeżeli była równina, to jechałem w to. Nie było znaczenia, czy mnie ten tajfun chwyci tutaj czy za 20-30 km – mówi podróżnik.

fot. Zygmunt Jantosz

Zygmunt Jantosz za dwa lata planuje kolejną wyprawę rowerową. Tym razem chce przejechać 12-14 stanów od Florydy po Waszyngton. Choć jak sam mówi rozmyśla też nad przejechaniem na rowerze Australii.

W sumie wyprawa rowerowa przez USA kosztowała około 4-5 tys. dolarów, nie byłaby możliwa bez wsparcia przyjaciół Zygmunta Jantosza oraz jego amerykańskich sponsorów.