Tychy: Mężczyzna wezwał policję, następnie się zabarykadował i uciekł na dach. Byli negocjatorzy i kontrterroryści. Wiadomo więcej na temat zdarzenia z ulicy Narcyzów w Tychach. Akcja policji trwała tam kilkanaście godzin.
Około godziny 2.00 w nocy na ulicę Narcyzów wezwano policję. Zgłaszający mężczyzna chciał interwencji wobec sąsiadów. Mówił, że „źle się tam dzieje”. Zgłoszenie mundurowym wydawało się mało racjonalne i po rozpoznaniu sprawy udali się do zgłaszającego 33-latka. Ten następnie zabarykadował się na poddaszu i wtedy rozpoczęła się akcja policji na ulicy Narcyzów.
Wezwano policyjnych negocjatorów, którzy przez kilkanaście godzin próbowali namówić mężczyznę, aby wyszedł z domu. Ten zachowywał się mało racjonalnie, bluzgał i obrażał mundurowych. „Istniały obawy, że mężczyzna może posiadać przedmiot niebezpieczny w postaci noża, dlatego wezwano także kontrterrorystów” – powiedział Tychy24.net Mateusz Drobek z tyskiej policji.
Mężczyzna rzucał też rzeczami z poddasza w policjantów. Ostatecznie wszedł na dach, ale około godziny 14.00 udało się z nim porozumieć. Negocjatorzy z policji namówili go do zejścia. 33-latek trafił pod opiekę ratowników medycznych.
Ostatecznie o dalszych krokach zdecyduje lekarz w szpitalu – w tym o ewentualnej obserwacji psychiatrycznej. Policja obecnie nie ma żadnych informacji na temat ewentualnych środków zabronionych, pod których wpływem mógłby być mężczyzna.

























