
Tychy24.net
Urząd nie wie, ile osób dziennie będzie korzystało z velostrady Tychy-Katowice. Trwa budowa inwestycji za przeszło 18 mln zł. Jak wcześniej informowaliśmy, szybka droga rowerowa jest powodem likwidacji dwóch zatok autobusowych w ciągu ulicy Katowickiej. Autobusy będą zatrzymywały się na drodze, co musi powodować dodatkowe utrudnienia w ruchu. Zapytaliśmy w Miejskim Zarządzie Ulic i Mostów w Tychach, szacunkowo, ile osób dziennie będzie korzystało z nowej drogi rowerowej. MZUiM odesłał nas do Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, bo to ona jest odpowiedzialna koncepcyjnie i finansowo za przedsięwzięcie. Tam też nie wiedzą.
- Miasto i GZM nie mają prognoz, ilu rowerzystów dziennie będzie korzystało z velostrady Tychy–Katowice.
- Inwestycja za ponad 18 mln zł powstaje wzdłuż ul. Katowickiej i ma mieć ok. 3,1 km długości oraz do 4 metrów szerokości.
- Budowa velostrady oznacza likwidację dwóch zatok autobusowych, przez co autobusy będą zatrzymywały się bezpośrednio na jezdni.
„Nie mamy takich prognoz. Prognozowanie ruchu na odcinkach, gdzie wcześniej nie było infrastruktury rowerowej, byłoby obarczone dużym błędem i nie da rzeczywistego obrazu, ilu rowerzystów skorzysta z nowej infrastruktury” – poinformował Tychy24.net Łukasz Zych, rzecznik prasowy Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.
Tutaj jednak warto zwrócić uwagę, że tego typu prognozy to nie jest nic nadzwyczajnego. Kilka miesięcy temu miasto Tychy i Bieruń podpisały umowę z wykonawcą na budowę drogi rowerowej wzdłuż ulicy Oświęcimskiej do Bierunia, konkretnie do ulicy Homera. W sumie ponad 3 km drogi za 27 mln zł. Dziennie ma korzystać z niej 11 użytkowników – zgodnie z prognozami MZUiM. Rocznie mówimy o około 4 tys. rowerzystów.
„Doświadczenia wielu miast wskazują, że budowa dobrej jakościowo i bezpiecznej infrastruktury rowerowej skutkuje tym, że korzystają z niej chętnie osoby w różnym wieku, o różnej sprawności i kondycji fizycznej, umiejętnościach czy sprzęcie. Jednym słowem, to infrastruktura generuje popyt, nie tylko popyt generuje rozwój infrastruktury. Świetnym przykładem jest m.in. wybudowany odcinek Velostrady GZM nr 6 w Katowicach, Brynów – Giszowiec, który zeszły rok zamknął wynikiem kilkuset tysięcy użytkowników. Podobne doświadczenia ma chociażby Trójmiasto i Warszawa” – przekonuje nas Łukasz Zych.
Tutaj jednak Katowice nie są najlepszym przykładem, bo wewnętrzna miejska droga rowerowa inaczej funkcjonuje niż międzymiastowa. Nie mówiąc już, że samo poruszanie się samochodem po Katowicach to droga przez mękę w godzinach szczytu. Miasto jest po prostu coraz bardziej zabudowywane, a układy drogowe coraz mniej wydolne.
Powstanie szeroka droga rowerowa, znikną zatoki przystankowe

Obszar przeznaczony pod velostradę Tychy-Katowice przebiega wzdłuż ulicy Katowickiej, na odcinku od skrzyżowania z ulicą Palmową aż do zjazdu z ulicy Beskidzkiej (DK86). Na dalszym odcinku projektowana inwestycja będzie przebiegała terenem leśnym wzdłuż ulicy Beskidzkiej aż do wiaduktu z ulicą Boya-Żeleńskiego. Końcowy odcinek velostrady odchodzi w kierunku zachodnim, w tereny leśne, którymi biegnie aż do granicy z miastem Katowice.
Długość velostrady będzie wynosiła około 3,10 km. Zaprojektowano drogę rowerową z betonu asfaltowego o szerokości 4,0 m, z lokalnymi przewężeniami do 3,0 m. W ramach zadania inwestycyjnego zostanie wykonana przebudowa istniejącego chodnika.
Marcin Godzik z MZUiM poinformował Tychy24.net, że tyska jednostka jest tylko wykonawcą inwestycji zleconej i sfinansowanej głównie zewnętrznie. Wiadomo, że z dwóch zlikwidowanych przystanków – tego przy ulicy Katowickiej 225 oraz przy skrzyżowaniu z Czułowską – ten drugi będzie przystankiem wyłącznie na żądanie.
Mieszkańcy oburzali się likwidacją dwóch zatok autobusowych i budową tak szerokiej drogi rowerowej na potrzeby kilku rowerzystów dziennie.
„Już widzę te tłumy rowerzystów, co pędzą do lasu velostradą wzdłuż ul. Katowickiej” – skwitował jeden z mieszkańców w naszych mediach społecznościowych. „Pomysły władz Tychów są tak durne, że brak słów. Tychy to nie Holandia, nie mamy tylu rowerzystów” – stwierdził inny mieszkaniec.
Do prezydenta Tychów Macieja Gramatyki w tej sprawie zwrócił się też Mateusz Śmiglewski z Konfederacji, niegdyś kandydat na prezydenta Tychów.
„Jak likwidacja zatok autobusowych ma się do Pana słów, że „nie czas teraz na zwężenie dróg”? Pokazuje Pan tym przykładem, jak również remontem ulicy Oświęcimskiej, że Pana słowa w tym temacie są nic niewarte” – stwierdził.
To odniesienie do słów prezydenta Tychów na sesji Rady Miasta Tychy, który stwierdził, że na razie miasto nie będzie zwężało kolejnych ulic.