Ktoś na tyskich osiedlach szuka obcokrajowców. Do dość nietypowych sytuacji dochodzi w Tychach, ktoś szuka obcokrajowców. Pukanie do drzwi, wypytywanie przez domofon czy na osiedlu – z takimi przypadkami spotkali się mieszkańcy Tychów. Część założyła, że to urzędnicy szukają, ale jak się dowiedzieliśmy magistrat nic o tym nie wie.

– Dziwna sytuacja: mężczyzna i kobieta dzwonią na domofon i pytają czy w klatce mieszkają obcokrajowcy. Osiedle D koło Urzędu Miasta. Gdzieś indziej byli? Coś wiecie? – napisała na Facebooku jedna z mieszkanek Tychów. Jak się okazało nie była jedyna, bo podobne wizyty miały miejsce na osiedlach A, B, C czy T. Wzbudziło to nie lada dyskusję na profilu „Tyskie Zrzeszenie Mam i Ojców”

Część mieszkańców założyła, że to urzędnicy poszukują obcokrajowców, choćby w związku z opłatami, które trzeba płacić za odbiór śmieci – im większa ilość lokatorów, tym większa opłata za odbiór odpadów.

Reklama

– U mnie na osiedlu w wakacje pytali mnie czy mieszkają na osiedlu Ukraińcy…wyglądali jak jacyś urzędnicy – napisała Ewelina.

Sytuacja jest ciekawa, bo jak się dowiedzieliśmy w magistracie nic nie wiedzą na ten temat. – Nie prowadzimy takich działań – mówi Ewa Grudniok z Urzędu Miasta Tychy.

Nie jest też wykluczone, że są to osoby, które same walczą  z nielegalnie wynajmowanymi mieszkaniami. Chodzi o lokale wynajmowane przez dużą liczbę osób za większe niż rynkowe ceny.

– U mnie w bloku płacą 5000 za 3 pokoje w każdym pokoju 3 łóżka piętrowe – stwierdziła pani Aleksandra. Jednak pewności co do tego nie mamy, obecnie jedynie wiadomo, że ktoś poszukuje obcokrajowców, ale po co i  dlaczego?