Leszek Bąk na ulicy Brzoskwiniowej / fot. Tychy24.net

Dzisiaj rozmawiamy z Leszkiem Bąkiem, mieszkańcem ulicy Brzoskwiniowej w Tychach. To właśnie mieszkańcy Czułowa wygrali z miastem w sądzie i zablokowali zamiary deweloperów odnośnie budowy bloków w tym rejonie Tychów. To jednak na razie nie koniec sprawy. Możliwe, że Urząd Miasta Tychy wykorzysta pieniądze de facto mieszkańców do walki w sądzie z decyzją korzystną dla właśnie mieszkańców.


Posłuchajcie rozmowy z Leszkiem Bąkiem:


Radni przegłosowali pod koniec zeszłego roku nowy plan miejscowy dla obszaru ulic Katowickiej, Jałowcowej, Zwierzynieckiej, Czarnej i Oświęcimskiej w Tychach. To obszar obejmujący około 50 hektarów z czego na 4 hektarach dopuszczono zabudowę wielorodzinną. To właśnie tę część uchwały unieważnił sąd. Miały tam powstać 3 kondygnacyjne budynki do wysokości 9,5 metra. Większość planu natomiast stanowi zabudowa jednorodzinna i szeregowa.

Reklama

„Jest to właśnie dziwne, że miasto cały czas idzie w zaparte, że stara się przeforsować swój pomysł na tą część miasta tłumacząc się w jakiś taki dziwny sposób, że to nie będą budynki wysokie” – mówi Leszek Bąk, mieszkaniec ulicy Brzoskwiniowej. „My chcemy żeby miasto oparło się na prawie, na tym prawie, które samo ustanowiło” – dodaje i podkreśla, że dokumenty (studium) mówią jasno, że w dzielnicach podmiejskich wyklucza się zabudowę wielorodzinną.

Mieszkańcy wygrali z miastem w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, ale miasto Tychy może odwołać się jeszcze do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Doszłoby wtedy do sytuacji, w której urząd korzystając de facto z pieniędzy mieszkańców, walczyłby sądownie z decyzją korzystaną dla mieszkańców.

„Jest to rzeczywiście dziwne” – komentuje nasz gość. „Jak gdyby próbuje przepchnąć projekt dwóch deweloperów, którzy są właścicielami tego terenu i dla nich jak gdyby ten plan jest tworzony” – dodaje.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.