Gorąco na komisji i sesji Rady Miasta Tychy. Chodzi o zabudowę Tychów, mieszkańcy i część radnych mówią coraz głośniej o betonowaniu Czułowa, a miastu najwyraźniej bardzo zależy na umożliwieniu zabudowy wielorodzinnej na terenach podmiejskich, co zdaniem części radnych i mieszkańców narusza zapisy studium – dokumentu, który wcześniej przyjęło miasto. „Ważniejszym niż te studium są pomysły dwóch deweloperów” – skwitował jeden z radych. Rajcy ostatecznie przegłosowali nowy plan miejscowy po myśli władz miasta – czyli z umożliwieniem zabudowy wielorodzinnej. Zaskarżenie uchwały już zapowiedzieli mieszkańcy. Co ciekawe, w trakcie całej dyskusji głosu nie zabrał ani prezydent Tychów Andrzej Dziuba, ani jego zastępca zajmujący się gospodarką przestrzenną – Igor Śmietański.

Radni przegłosowali nowy plan miejscowy dla obszaru ulic Katowickiej, Jałowcowej, Zwierzynieckiej, Czarnej i Oświęcimskiej w Tychach. To obszar obejmujący około 50 hektarów z czego na 4 hektarach dopuszczono zabudowę wielorodzinną. Niedawno wojewoda śląski zakwestionował wydane przez miasto pozwolenia na budowę budynków wielorodzinnych w rejonie ulicy Brzoskwiniowej (objętej tym planem). Miało tam powstać około 300 mieszkań. W nowym planie miasto nadal forsuje takie rozwiązanie, na które liczą przede wszystkim deweloperzy.

Zabudowa wielorodzinna dopuszczona jest na obszarze około 4 hektarów tj. 8 procent całej powierzchni planu. Mają to być 3 kondygnacyjne budynki do wysokości 9,5 metra. Większość planu natomiast stanowi zabudowa jednorodzinna i szeregowa.

Reklama

Betonowanie Czułowa?

O sprawie radni dyskutowali najpierw na komisji, następnie na sesji. Gdzie ostatecznie głosowano.

„Ludzie, którzy mieszkają na tych terenach chcieliby mieć pewność, że ich sąsiedzi nie będą zbyt liczni” – mówiła radna Edyta Danielczyk z Tychy Naszą Małą Ojczyzną na Komisji Gospodarki Przestrzennej i Infrastruktury Rady Miasta Tychy.

Magdalena Zdebel, naczelnik Wydziału Planowania Przestrzennego i Urbanistyki Urzędu Miasta Tychy, tłumaczyła radnym skąd się wziął pomysł na zabudowę wielorodzinną podmiejskich terenów Czułowa.

„To jest przede wszystkim pomysł inwestorów, którzy taką zabudową są zainteresowani oraz nabywców” – mówiła naczelnik. „Może jest to teren podmiejski, ale proszę zwrócić uwagę, że on jest położony blisko ulicy Oświęcimskiej, Katowickiej, browarów, stacji benzynowych oraz w bezpośrednim sąsiedztwie dużego terenu usługowego. Więc zamysł planu był taki, że ta zabudowa mieszkaniowa wielorodzinna – tak jak powiedziałam o takim mało intensywnym charakterze – będzie stanowiła pewnego rodzaju przejście pomiędzy tą bardziej intensywnie zagospodarowaną częścią miasta, a już tą zabudową faktycznie, czysto jednorodzinną” – dodała Magdalena Zdebel.

„Byliśmy projektowo już w sytuacji wydanych pozwoleń na budowę – prawomocnych na tym terenie. Muszę tu powiedzieć, że w tym momencie cofnięcie się i ustalenie na siłę tej zabudowy jednorodzinnej wiązałoby się po pierwsze z dużymi odszkodowaniami, które musiałby miasto zapłacić – miasto to oczywiście wszyscy mieszkańcy i ich podatki” – przestrzegała radnych naczelnik Zdebel.

Zdaniem naczelnik, trzykondygnacyjna zabudowa wielorodzinna nie jest uciążliwa. „Całe Tychy taką mają zabudowę oraz o wiele wyższą” – mówiła. Tylko, że tutaj mówimy choćby o rejonie niewielkiej ulicy Brzoskwiniowej, gdzie dodatkowe kilkaset mieszkań, to kilkaset samochodów, co oznacza zacznie pogorszenie się jakości życia w tym rejonie, większy hałas i korki.

Ulica Brzoskwiniowa / fot. Tychy24.net

W posiedzeniu komisji udział wzięli mieszkańcy zainteresowani sprawą. Jeden z nich mocno wypunktował urzędniczkę.

„Ja myślę, że pani naczelnik doskonale wie, a jeśli nie wie to powinna wiedzieć, że większość z tych pozwoleń, które zostały wydane, przede wszystkim były nieprawomocne, decyzją wojewody z dnia 28 czerwca 2021 roku zostały uchylone” – stwierdził Leszek Bąk, mieszkaniec ulicy Brzoskwiniowej. Dodał, że wcześniejsze pozwolenia wydane jednej z firm deweloperskich się uprawomocniły, ale „można je wzruszyć”. Zostały wydane – jak mówił – niezgodnie z obowiązującym planem miejscowym, co w przypadku kolejnych pozwoleń na budowę zakwestionował wojewoda. Przypomniał urzędnikom, że studium na bazie, którego powstaje plan zakazuje budowy wielorodzinnej na terenach podmiejskich (Mąkołowiec, Czułów, Jaroszowice, Wygorzele).

„To że deweloperzy chcą coś postawić i mają na to kupców to jest żaden argument” – skwitował słowa naczelniczki Mateusz Śmiglewski, mieszkaniec, który również brał udział w komisji. Uznał to za niepoważny argument.

„Rażąco naruszamy interes mieszkańców”

Radny Dariusz Wencepel mówił, że w Tychach jest dokument Studium Uwarunkowań Zagospodarowania Przestrzennego Miasta Tychy. „A się okazuje, że ważniejszym niż te studium są pomysły dwóch deweloperów przy ulicy Brzoskwiniowej. Dwie znane firmy są ważniejsze niż zapisy w studium. Tutaj w uchwale o planie mamy zapisane, że nie narusza się ustaleń, a tu ewidentnie plan rozmija się ze studium” – stwierdził Dariusz Wencepel z Tychy Naszą Małą Ojczyzną. Mówił sporo o tym, że chce się „betonować Czułów”.

„Rażąco naruszamy interes mieszkańców” – skwitował. „Mieszkańcy jeżeli obalili pozwolenia, tak samo zaskarżą uchwałę planu i ośmieszą radę miasta” – stwierdził radny. „Jak my będziemy wyglądać jeśli plan miejscowy zostanie uchylony” – dopytywał Wencepel.

„Państwo radni macie wiedzę i macie prawo głosować zgodnie ze swoimi przekonaniami, a uważam, że prowadzenie dalej tej dyskusji…wiadomo, że nikt nikogo nie przekona” – odpowiedziała naczelnik Magdalena Zdebel. „Nie będę tutaj na siłę nikogo przekonywać” – dodała.

Komisja Gospodarki Przestrzennej i Infrastruktury ostatecznie negatywnie zaopiniowała projekt uchwały. Natomiast na sesji Rady Miasta Tychy, gdzie głosowanie ma większe znaczenie i większość ma koalicja wspierająca prezydenta Andrzeja Dziubę uchwałę przegłosowano.

Wylewanie żali i odstraszanie deweloperów

Najwyraźniej pomysł zabudowy wielorodzinnej w rejonie planu przypadł do gustu radnemu Grzegorzowi Kołodziejczykowi z PiS. Ten uznał całą sprawę za sztuczny problem i element „walki politycznej”, o czym mówił na sesji Rady Miasta Tychy.

„Jeżeli będziemy tutaj dyskutować i ciągle składać jakieś protesty, jakieś żale wylewać no to po prostu miasto się nie będzie rozwijać, a miasto rozwija się tylko wtedy, kiedy napływa do niego więcej mieszkańców” – mówił radny na sesji. Kołodziejczyk mówił też, że „trzeba brać pod uwagę opłacalność budowy w pewnym terenie”. Z tym, że raczej rolą radnego nie jest rozważnie czy w trakcie uchwalenia planu, podjęte decyzje będą opłacalne dla ewentualnego dewelopera.

„Nie powinniśmy w pewnym sensie odstraszać deweloperów” – ciągnął swoją wypowiedź radny i przypominał, że ceny materiałów budowanych poszły do góry. Wtórował mu radny Krzysztof Król z klubu prezydenta Andrzeja Dziuby. Mówił, że chce żeby miasto się rozwijało, a deweloperzy mogli budować. „Zawsze znajdzie się ktoś komu to nie pasuje” – stwierdził radny Sławomir Sobociński z klubu prezydenta Dziuby.

Na sesji naczelnik Magdalena Zdebel tłumaczyła radnym, że w Tychach nie brakuje terenów pod zabudowę jednorodzinną. Te będą zabudowywane jeszcze przez prawie 100 lat – zdaniem naczelnik. „Jest bardzo duży deficyt terenów pod zabudowę mieszkaniową wielorodzinną” – mówiła Zdebel.

Radni większością głosów rajców klubu prezydenta Dziuby oraz Koalicji Obywatelskiej przegłosowali plan.

ZA: Chemicz-Pałys Karolina, Czarnota Wojciech, Gajdas Lidia, Gwóźdź Grzegorz, Kasperczyk Michał, Kołodziejczyk Grzegorz, Konieczna Barbara, Kosowska-Pawłowicz Patrycja, Król Krzysztof, Krzystyniak Anna, Nurbagandow Ali, Pabian Aleksandra, Paździorek-Pawlik Urszula, Sobociński Sławomir, Żelazny Rafał

PRZECIW: Danielczyk Edyta, Gołosz Marek, Hajduk Jarosław, Kściuczyk Andrzej, Oleksiak Iwona, Skapczyk Anita, Twardzik Józef, Wencepel Dariusz, Wysocka-Siembiga Aleksandra
WSTRZYMUJĘ SIĘ: Wróbel Sławomir