/ fot. Tych24.net

Sama brała dopalacze, a myślała, że przypadkiem podała je też 4 miesięcznej córce. 21-letnia tyszanka trafiła do aresztu, grozi jej 5 lat pozbawienia wolności.

To szokujące zdarzenie miało miejsce w Tychach. 21-latka jest podejrzana o sprawowanie opieki nad swoją 4 miesięczną córeczką po zażyciu dopalaczy. Kobieta wystraszyła się, że przypadkiem podała dziecku środek chemiczny.

Dyżurny tyskiej komendy otrzymał zgłoszenie, że matka podała niemowlakowi dopalacze. Okazało się, że 21-letnia kobieta przestraszyła się, że na smoczku z butelki wody, którą skosztowała i podawała córce, pozostały dopalacze, które wcześniej ona sama zażyła. 4-miesięczna dziewczynka trafiła do szpitala, gdzie wstępne badania wykluczyły zatrucie dopalaczami – mówi Barbara Kołodziejczyk z tyskiej policji.

Reklama

Mundurowi zawiadomili Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Tychach oraz Sąd Rodzinny, ten zdecyduje o dalszym losie dziecka. Matce pobrano krew do badań, następnie trafiła do policyjnego aresztu.

Po przesłuchaniu prawdopodobnie usłyszy zarzut narażenia na utratę życia lub zdrowia w związku z opieką nad 4 miesięczną córką będąc w stanie po zażyciu środków zastępczych tzw. dopalaczy.

Grozi za to 5 lat więzienia.