Pijani rodzice z Tychów mają teraz problem. Zakłócenie ciszy nocnej teraz dla pary z Tychów może skończyć się poważnymi problemami, bo opiekowali się małym dzieckiem pod wpływem alkoholu. To nie była wypita lampka wina, a solidne promile.

Zdarzenie miało miejsce w weekend, około godziny 2.40 policjanci dostali anonimowe zgłoszenie o zakłóceniu ciszy nocnej na ulicy Ciasnej. Powodem miała być „głośna wymiana zdań” między lokatorami jednego z mieszkań.

– Na miejsce udali się policjanci, którym drzwi otworzył pijany mężczyzna. Po wejściu do mieszkania mundurowym rzuciła się w oczy kobieta, która na rękach trzymała małą dziewczynkę. Policjanci podejrzewali, że ona także jest pijana. Stan trzeźwości rodziców potwierdziły badania na alkomacie – mówi Barbara Kołodziejczyk z tyskiej policji.

Reklama

30-letni mężczyzna miał 3 promile w organizmie, o rok starsza kobieta prawie 2 promile. Niespełna dwuletnia dziewczynka, którą zajmowali się pijani rodzice trafiła pod opiekę babci.

Teraz policja ustala czy nie doszło do narażenia na utratę zdrowia lub życia dziecka, a za to już może grozić nawet 5 lat pozbawienia wolności.