Sesja Rady Miasta Tychy / fot. Tychy24.net

Radni w Tychach zgodzili się na inwestycję w ramach „Lex deweloper”. Rajcy z PiS chcieli przenieść procedowanie uchwały m.in. dlatego, że nie wiadomo, nad czym dokładnie będą głosować, co akurat wyszło dość klarownie w trakcie dyskusji, to jednak terminy goniły i ostatecznie nie wycofano uchwały z sesji. Ta przeszła, ale dość dobitnie było widać, że radni średnio orientowali się nad czym procedują – dopytywano m.in. ile miasto na tym zarobi – a działka jest prywatna, czy proponowali żeby budować o jeden blok mniej, niż chce tego inwestor. Mało tego, jeden z radnych nawet próbował swoich sił jako „miejski filozof” i wyszedł z teorią, że skoro deweloper chce budować, to powinno się mu pozwalać budować. Beton w mieście to najwyraźniej coś czego w Tychach ciągle mamy za mało. „Ja jestem załamany tym, że nie budujemy na Jana Pawła, że nie doszły do skutku sprzedaże gruntów” – powiedział w trakcie dyskusji Grzegorz Kołodziejczyk z klubu radnych prezydenta Andrzeja Dziuby. 

Generalnie władze miasta namawiały radnych do podjęcia uchwały. Specustawa mieszkaniowa pozwala na budowę z pominięciem planu miejscowego, ale inwestycja musi być zgodna ze studium – to dokument ogólnie określający, co może powstać na danym obszarze. Plan miejscowy natomiast precyzuje szczegóły. 

Co zyskają mieszkańcy?

„Co nasi mieszkańcy zyskają dzięki podjęciu tej uchwały” – pytała przewodnicząca Rady Miasta Tychy, Barbara Konieczna, wiceprezydenta Tychów, Igora Śmietańskiego. Ten tłumaczył, że według planu miejscowego 40 procent miejsc parkingowych znajdowałoby się w garażu podziemnym, a zgodnie z rozwiązaniem w ramach specustawy mieszkaniowej, w garażu znajdzie się 70 procent miejsc parkingowych. To oznacza więcej zieleni na powierzchni. 

Reklama

„Z wniosku wprost wypływa, że ma być zrealizowane 309 miejsc parkingowych z czego 109 będzie na poziomie „0” czyli na powierzchni, a 200 będzie pod budynkami mieszkaniowymi” – tłumaczył wiceprezydent Śmietański. „W pozostałych parametrach wniosek jest w pełni zgodny z naszym miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego” – dodał. 

W ramach inwestycji ma powstać 200-237 mieszkań. W tym około 35 lokali 1 pokojowych, 95 dwupokojowych, 91 mieszkań 3 pokojowych, 9 mieszkań 4 pokojowych i 2 lokale 5 pokojowe. 

Radna Edyta Danielczyk z Tychy Naszą Małą Ojczyzną, dopytywała o różnicę między planem a tym co chce realizować inwestor. Chodzi o wysokość zabudowy – zgodnie z planem miejscowym – jak mówiła radna – na tym terenie może powstać zabudowa do 19 metrów, to jest wysokość około 6 pięter. W planach są natomiast budynki 6 i 8 kondygnacyjne. 

„Jak to się ma do tego co jest w planie” – pytała radna Edyta Danielczyk. Wiceprezydent Igor Śmietański podkreślił, że plan miejscowy umożliwia budowę obiektów 25-30 metrowych. Radna Danielczyk dopytywała też o wzmożony ruch samochodów w tym rejonie. W końcu pojawi się tam dodatkowo nawet kilkaset pojazdów. Wiadomo, że układ drogowy będzie modyfikowany. M.in. przebudowane będzie skrzyżowanie. 

„Projektu drogowego jako takiego nie mamy. Tak więc ja nie jestem w stanie dzisiaj państwu powiedzieć o jakich parametrach to dokładnie będzie – powiedział Artur Kruczek, dyrektor Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów w Tychach. „Dopilnujemy tego, żeby to było jak najlepiej skomunikowane” – dodał

Dyrektor zaznaczył, że skrzyżowanie ulic Żwakowskiej i Kopernika jest w stanie przyjąć więcej samochodów. „Nie przewidujemy żeby tam się jakieś dantejskie sceny działy” – podkreślił dyrektor MZUiM. 

Coraz więcej budują w Tychach, mieszkańców ubywa 

„Mieszkańców nam w Tychach ubywa, a przybywa w miejscowościach sąsiednich, gdzie jest dużo terenów zielonych. To przyciąga mieszkańców” – stwierdził radny Dariusz Wencepel z Tychy Naszą Małą Ojczyzną. „Czy my potrzebujemy takie intensyfikacji w tym miejscu?” – pytał z myślą o mieszkańcach, którzy już funkcjonują w rejonie ulicy Kopernika. Jakość ich życia zdaniem radnego może się pogorszyć, choćby przez większy ruch pojazdów.

 „Buduje się w Tychach od około od 42-45 mieszkań na 10 tys. mieszkańców rocznie, czyli oddaje się między 400-500 mieszkań w Tychach rocznie. W przeciągu ostatnich 10 lat to będzie około 5 tysięcy, a mieszkańców nam ubywa. Ubywa do sąsiednich miejscowości, gdzie są tereny zielone” – stwierdził radny. 

Co ciekawe, radnemu nikt z władz miasta nie odpowiedział jak włodarze chcą zatrzymać mieszkańców w Tychach. Założenie mówiące o tym, że wybudowanie mieszkań przekłada się bezpośrednio na ilość nowych mieszkańców ma niewiele wspólnego z prawdą. Tzw. „betonoza” raczej przynosi skutek odwrotny, że ci, którym do tej pory mieszkało się dobrze w mieście, chcą je opuścić. 

Na dywagacje filozoficzne zebrało się radnemu Grzegorzowi Kołodziejczykowi z klubu prezydenta Andrzeja Dziuby, któremu inwestycje mieszkaniowe nie przeszkadzają. 

„Miasto jest miejscem proszę państwa, gdzie jest ruch, gdzie są budynki wysokie, niskie. Ciągle dyskutujemy o tym, jak rozmawiamy o budownictwie na peryferiach miasta, to mamy problem, jak dyskutowaliśmy o zabudowie na Jana Pawła był problem, dyskutujemy o Kopernika” – mówił radny Grzegorz Kołodziejczyk. „Nie można ludziom układać życia lepiej niż układa je rynek. Widocznie inwestor, bo ja słyszałem takie głosy, że tam są małe mieszkania, że to jest niedobre. Proszę państwa, o tym nie będziemy decydować my, to jest rola inwestora. Ja chciałem tylko powiedzieć jedno, żeby wybudować takie 4 budynki, to trzeba zainwestować ileś milionów złotych, my w gminie takich pieniędzy nie mamy”  – stwierdził radny. 

Rajca wrócił do tematu al. Jana Pawła II – czyli budowy centrum miasta. O tym temacie było głośno kilka miesięcy temu, kiedy to miasto chciało sprzedać grunty pod zabudowę mieszkaniową. Ostatecznie temat został wstrzymany. 

„Ja jestem załamany tym, że nie budujemy na Jana Pawła, że nie doszły do skutku sprzedaże gruntów” – skwitował Kołodziejczyk. W końcu wywód radnego przerwała przewodnicząca Rady Miasta Tychy, która poprosiła go żeby przestał pouczać innych radnych. „Jeżeli państwu to nie odpowiada, to nie muszę tutaj zabierać głosu” – podsumował swoje wystąpienie Kołodziejczyk. 

Ostatecznie uchwała przeszła 19 głosami za, 1 osoba była przeciw, a 4 wstrzymały się. W tym samym czasie również „lex deweloper” głosowano w Katowicach. Tam miał powstać duży budynek przy ulicy Sowińskiego. Radni nie zgodzili się. 

„Patodeweloperka” w Tychach? Deweloper chce budować, a mieszkańcom utrudnia się zabranie głosu na komisji