Rozkładające się nogi, widoczne robactwo. Ratowali bezdomnego w Tychach, który znajdował się we wiacie śmietnikowej na osiedlu „A”. Zareagowali pracownicy spółki MASTER – Odpady i Energia, którzy akurat opróżniali pojemniki na odpady. To właśnie spółka pierwsza informowała o sprawie.
To miało być rutynowe opróżnienie koszy, ale skończyło się wezwaniem ratowników medycznych. Pracownicy spółki MASTER natrafili we wiacie śmietnikowej na około 60-letniego bezdomnego. Wezwali kolegę z pracy, który ma uprawnienia ratownika kwalifikowanej pierwszej pomocy — strażaka OSP. To właśnie on dokonał pierwszego zaopatrzenia medycznego mężczyzny. W międzyczasie wezwano też pogotowie, a na miejscu zjawiła się również straż miejska.
„Doszło do procesu gnilnego nóg” – mówi nam Marcin Paździorek ze Straży Miejskiej w Tychach. „To jest jeden z tych nielicznych bezdomnych, który raczej ucieka od dworca, gdzie przesiadują bezdomni, raczej stroni od alkoholu, nigdy z nim nie było większych problemów. Zawsze pomoc była mu oferowana” – dodaje.
Zdarzało się, że patrol przewoził go na noclegownię, wzywano też do niego pogotowie. Zimą mężczyzna znajdował zawsze schronienie u franciszkanów. „W ostatnim czasie mocno się odizolował od ludzi, od społeczeństwa. Od kilkunastu dni przebywał już tylko w rejonie śmietników osiedla A” – przekazał nam rzecznik tyskich municypalnych.
Nogi mężczyzny były w bardzo złym stanie. Dochodziło już do procesów gnilnych, widoczne były też czerwie. Ostatecznie mężczyznę przewieziono do szpitala w Katowicach-Ochojcu.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że prawdopodobnie jedną z nóg, powyżej stawu skokowego, będzie trzeba amputować.
(am)