W nocy strażacy interweniowali w Wodnym Parku Tychy. Pomagali też kobiecie po upadku na lodowisku. Pomimo tak naprawdę spokojnego początku nowego roku, tyscy strażacy nie narzekają na brak zajęć. W środę interweniowali przy upadku na lodowisku na Paprocanach, w nocy natomiast zostali wezwani do Aquaparku.
Jak przekazał nam Szymon Gniewkowski z tyskiej straży pożarnej, strażacy interweniowali na lodowisku na Paprocanach po godzinie 19.00. Zostali wezwani jako wsparcie do pogotowia, które jeszcze nie przybyło na miejsce. W przypadku, gdy nie ma dostępnej od ręki załogi pogotowia i karetka dopiero jedzie na miejsce zdarzenia, dysponowani są też strażacy, którzy są w stanie szybciej zareagować i ewentualnie udzielić pierwszej pomocy. W tym przypadku interweniowali wobec 20-letniej kobiety, która upadła na lodowisku i skarżyła się na ból kręgosłupa. Kilka minut po przybyciu strażaków na miejsce dotarła załoga pogotowia, która przejęła opiekę nad poszkodowaną.
W nocy natomiast strażacy interweniowali w Wodnym Parku Tychy. Powodem interwencji o godzinie 02.00 było automatyczne zawiadomienie o pożarze za pomocą tzw. ręcznego ostrzegacza pożarowego. W ostrzegaczu zbita została szybka i automatycznie wezwano na miejsce strażaków.
Zagrożenia pożarowego, jak się okazało, nie było.


























