Ulica Dmowskiego w Tychach

Burdy, bójki, ekscesy po pijanemu i wyścigi w centrum Tychów. Mieszkańcy ulicy Dmowskiego, al. Jana Pawła II i ul. Grota Roweckiego w rejonie Hotelu Tychy mają ciężkie weekendy. Imprezowicze wychodzący z barów i pubów znajdujących się w pasażu Hotelu Tychy sprawiają coraz większe problemy mieszkańcom tej części Tychów. Do tego pisk opon, palenie gumy i pseudo wyścigi odbywają się w tym rejonie miasta.

„W zeszłym tygodniu doszło do bójki. Były krzyki, przyjechało pogotowie. Wcześniej uczestnicy zablokowali jeden z pasów na ulicy Dmowskiego, potem jeden z nich chodził i zatrzymywał samochody, zagadywał kierowców, zatrzymał nawet autobus” – mówi nam jeden z mieszkańców. – „Momentami ludzie wychodzący z imprez przy hotelu zachowują się jak bydło. Krzyki, głośne śpiewy to normalka” – dodaje.

Ten weekend też nie należał do spokojnych. W nocy z piątku na sobotę imprezowiczów słychać było do godziny 4.00. Krzyki, piski opon, pijane slalomy na ulicy między samochodami.

„Pijani ludzie wrzeszczący jak dzikie, zarzynane zwierzęta, do tego motocykle i samochody jadące tak, żeby zrobić jak najwięcej hałasu” – opisuje nam jedna z mieszkanek. To powoli staje się weekendowa codzienność w tej części miasta.

W nocy z soboty na niedzielę też się sporo działo. Jeden z mieszkańców ulicy Dmowskiego z balkonu starał się uciszyć imprezowiczów. Nie udało się. Krzyczeli dalej, w końcu ktoś po pijanemu wszedł na jeden ze słupów oświetlających przejście dla pieszych i zaczął nim potrząsać. Fotografowali też stare BMW, które jeździło z piskiem opon i ścigało się z innymi samochodami. Mieszkańcy wezwali policję, ale imprezowicze w międzyczasie się rozeszli.

„Trzeba tu zrobić pomiar natężenia hałasu, po otwarciu łącznika z DK44 na ulicy Dmowskiego zrobiło się bardzo głośno. Przydałyby się też progi zwalniające i częstsze patrole policji w tym rejonie”- zaznacza jeden z naszych rozmówców.

Mieszkańcy zapowiadają petycję do władz miasta w tej sprawie.