Masz na ulicy Wyszyńskiego / fot. Tychy24.net

W Tychach pojawił się „pantograf odwrócony”. Ma szybko ładować elektrobusy. W sumie dwa takie pojazdy pojawią się w Tychach. Urządzenie służy do szybkiego podładowania – w ciągu dnia – baterii elektrycznych autobusów, które w nocy będą ładowały się na zajezdni przez kilka godzin.

Pantograf, który pojawił się na ulicy Wyszyńskiego i elektrobusy to nowe rozwiązania, które zostaną wkrótce wprowadzone przez Tyskie Linie Trolejbusowe. Inwestycja kosztowała prawie 4,7 mln zł netto i wchodzi w nią także stacja do wolnego ładowania elektrobusów, którą zamontowano na zajezdni PKM Tychy.

„W ładowarce na ulicy Wyszyńskiego jest moc 5 razy większa w stosunku do tych ładowarek małych zajezdniowych. W związku z tym czas ładowania znacząco się skraca” – mówi nam Marcin Rogala, prezes TLT Tychy. Samo przygotowanie odpowiedniej dokumentacji, uzyskanie pozwoleń na postawienie masztu do ładowania na ulicy Wyszyńskiego zajęło TLT prawie rok czasu.

 

Elektrobus na jednym ładowaniu może przejechać około 100 km. Pojazdy są gotowe, cały system ma ruszyć najpóźniej do 23 czerwca.

Nowy elekrobus TLT / fot. TLT Tychy

Na początku elektrobusy będą jeździć na linii trolejbusowe „F”, a następnie ma powstać nowa linia „H”, która zastąpi autobus 291. Ta linia obsługiwana jest obecnie taborem spalinowym przez PKM Tychy. Jeden elektrobus ma około 28 miejsc siedzących, a w sumie może zabrać około 80 osób.

„Elektrobusy są już praktycznie gotowe, ale jeszcze ich nie odbieramy, gdyż czekamy na realizację zamówienia w całości” – mówi nam prezes Rogala. Pantograf odwrócony przy ulicy Wyszyńskiego nie jest jeszcze podłączony, to ma nastąpić w najbliższym czasie – możliwe, że nawet do 2-3 tygodni.

Jeden elektrobus to koszt prawie 2 mln zł netto, system ładowania – na zajezdni PKM oraz na ul. Wyszyńskiego – to wydatek prawie 700 tys. zł.