
Tychy24.net
W czwartek (14.05) w Urzędzie Miasta Tychy doszło do spotkania mieszkańców, dewelopera (Stabilio), radnych i urzędników w sprawie budowy 10 budynków w rejonie ulicy Jaśkowickiej i Świerzego w Tychach. Inwestycja ma być realizowana w trybie specustawy mieszkaniowej, potocznie nazywanej „lex deweloper”. Firma Stabilio, która jest inwestorem, bezskutecznie próbowała przekonać mieszkańców do swojej inwestycji. Były krzyki i zarzuty o niszczenie miasta. Przedstawicieli dewelopera nazwano „wilkami w owczej skórze”. Oberwało się też tyskim urzędnikom, do których mieszkańcy najwyraźniej nie mają zaufania, podobnie radnym, którym zaznaczono, że będą rozliczeni z głosowania. „Nie ma wstrzymywania się od głosu” – mówił jeden z mieszkańców. To właśnie Rada Miasta Tychy zdecyduje, czy deweloper będzie mógł realizować inwestycję z pomocą przepisów specustawy mieszkaniowej. Zebrani chcieli, aby inwestor przeprojektował dwa wysokie, 8-kondygnacyjne budynki, co jeszcze na tym etapie może zrobić. Usłyszeli, że firma dwa lata pracowała nad tym projektem i nie zamierza wprowadzać zmian.
W planach jest zespół budynków mieszkalnych z budynkiem handlowo-usługowym, garażami podziemnymi i niezbędną infrastrukturą techniczną. W sumie od 351 do 390 mieszkań o powierzchni użytkowej do przeszło 20 tys. mkw. Łączna liczba miejsc postojowych projektowanych na potrzeby inwestycji to 642. Połowa w garażach podziemnych.

Spotkanie trwało prawie 4 godziny. Już na samym początku było gorąco, bo urzędnicy nie byli w stanie nawet przedstawić założeń funkcjonowania „lex deweloper”. Niemal natychmiast wybuchała awantura. Tutaj jednak warto zaznaczyć trzy rzeczy. Naczelnik planowania przestrzennego, Magdalena Zdebel, w trakcie dyskusji bardzo jednoznacznie obaliła manipulacje dewelopera, który straszył mieszkańców wysokością budynków, które dopuszcza plan ogólny, w razie gdyby rada nie zgodziła się na „lex deweloper”. Urzędnicy przestrzegali też, że gdyby deweloper prezentował alternatywną wersję inwestycji zgodną z planem miejscowym, a nie według „lex deweloper”, to urząd powinien się jej przyjrzeć. Żeby nie wyszło tak, że to deweloper wystraszy mieszkańców czymś, na co urząd nigdy się nie zgodzi. W końcu, po trzecie, wiceprezydent Aneta Luboń-Stysiak tłumaczyła, że jeżeli wniosek o „lex deweloper” jest kompletny, to urząd musi go po prostu przekazać pod obrady radzie. Nie ma innej możliwości. Ostatecznie decyzja należy do radnych.
Deweloper prezentował się mieszkańcom

Przedstawiciele Stabilio próbowali się pokazać z jak najlepszej strony. Mówili, że od 15 lat działają w Tychach, zbudowali 500 domów i mieszkań na terenie Tychów. Powoływali się na potrzeby mieszkaniowe, problemy demograficzne i zaznaczali, że połowa z 390 mieszkań zostanie przeznaczona pod mieszkania spółdzielcze, tak jak w przypadku ulicy Harcerskiej. Tam Stabilio realizuje inwestycję dla spółdzielni „Lokum”, powstają tzw. mieszkania lokatorskie – coś na wzór TBS-u, tylko że mieszkańcy nie biorą na siebie kredytu hipotecznego, to zrobiła spółdzielnia. Mieszkańcy spłacają lokal w czynszu, stopniowo dochodząc do własności.
MZUiM i układ drogowy – analiza ruchu
Z rejonu inwestycji mają pojawić się trzy wyjazdy, jeden na ulicę Jaśkowicką, dwa na ulicę Świerzego. Deweloper zapewnia, że układ drogowy będzie drożny, co potwierdził obecny na miejscu dyrektor MZUiM Tychy, Arkadiusz Bąk.
„Analiza ruchu zarówno przepustowości, jak i swobody ruchu nie wykazały znaczącego spadku tutaj. Niezależnie od tego nałożyliśmy na inwestora, troszeczkę żałuję, że nie pokazał tego, jak oczekujemy przebudowy tego układu drogowego, w tym między innymi przedmiotowego ronda, żeby uwzględnić możliwe kolejkowanie mieszkańców, którzy będą zjeżdżali do nowej inwestycji” – mówił dyrektor MZUiM. „ Wszystkie analizy wskazują brak istotnego oddziaływania na ruch na ten moment” – dodał dyrektor.
„ Czyli jeżeli sytuacja już jest zła w kontekście przepustowości i pan mówi, że nie zmieni się drastycznie, no to w sumie faktycznie nie zmieni się drastycznie. Jeżeli już jest zła, to faktycznie ma sens” – skwitował jeden z mieszkańców.

„ Ta inwestycja wymaga przebudowy ulicy Jaśkowickiej oraz ronda, między innymi przebudowy ulicy Świerzego, a także dobudowy jednego pasa w okolicy ronda, żeby można było bez kolejek zjeżdżać na ulicę Świerzego” – przekazał dyrektor MZUiM. Mieszkańcy zauważyli, że niedawno po drugiej stronie ulicy Jaśkowickiej miasto likwidowało jeden pas, żeby zrobić z niego parking na potrzeby wodnego placu zabaw.
„ Niezależnie od tego, jaka inwestycja powstanie, jakim trybem, ilość mieszkań i powierzchnie są bardzo podobne. Ilość samochodów będzie ta sama albo bardzo zbliżona” – podkreślił przedstawiciel Stabilio.
Duża inwestycja i obawy mieszkańców
„Mamy bardzo dużo miejsca na te 390 mieszkań” – przekonywał Paweł Hajduga ze Stabilio, zaznaczając, że chodzi o obszar 3 hektarów, który wymaga budowy dużych zbiorników retencyjnych.
Generalnie mieszkańcy obawiali się trzech rzeczy. Zacienienia i popsucia panoramy tego rejonu przez budowę dwóch 8-kondygnacyjnych budynków. Chcieli ich zmniejszenia do 5 kondygnacji, na co deweloper się nie zgodził. W północnej części inwestycji jeden z mieszkańców ma mieć usytuowany przy swoim ogrodzie blok, co wiąże się z utratą prywatności na posesji. Zgodnie z planem miejscowym może tam być usytuowana jedynie zabudowa jednorodzinna szeregowa. Naczelnik Magdalena Zdebel zaznaczyła, że według planu miejscowego na pozostałym terenie może powstać zabudowa maksymalnie 4-kondygnacyjna, wielorodzinna, o wysokości do 16 metrów.
„ Licząc wysokości państwa budynków, oceniliśmy, że to osiem jest bezpieczne dla państwa. Czy będzie pięć, czy osiem, każdy mieszkaniec parteru, piętra i czwartej kondygnacji zawsze będzie widział ten budynek naprzeciwko. To otoczenie się faktycznie zmieni. Tu nie będę z tym dyskutował” – mówił Paweł Hajduga ze Stabilio.
Mieszkańcy mocno w wielu wypowiedziach zaznaczali, że wykorzystywanie „lex deweloper” ich zdaniem to celowe unieważnianie planu miejscowego, który chroni ich interesy.
„ Lex ustawa, z tego, co wiem, została sformułowana, stworzona w czasie pandemii. Dzisiaj nie ma pandemii. Druga sprawa, jeżeli nas wszystkich mieszkańców obowiązują plany zagospodarowania miasta, to dlaczego wy jesteście lepsi i wy możecie sobie robić innymi planami?” – pytała jedna z kobiet obecnych na spotkaniu. „ Ja bym chciała wiedzieć, czy rządzący i radni tego miasta mają coś do powiedzenia, liczą się z tymi mieszkańcami, czy mają nas znowu w nosie, tak jak poprzednia ekipa rządząca. Bo jeśli tak, to ja przestaję wierzyć w ten kraj” – grzmiała.
„ W tym lexie potrzebujemy tych kilku kondygnacji, żeby się to spięło finansowo. Nie robimy lexa, robimy z planem. Jest dużo innych kompromisów, mniej tych miejsc (parkingowych – red.), ale to nie jest szantaż, tylko to, czym dysponujemy dzisiaj na stole i robimy zgodnie z planem. I pojawiają się inne problemy dla nas: przeprojektowanie, przysuwanie do tych granic, miejsca parkingowe na górze, bo tak będzie po prostu, tak w takich realiach będziemy projektować” – mówił Paweł Hajduga ze Stabilio.
Nie potrzeba mieszkań w Tychach?

Sonia Tużnik z Rady Osiedla Żwaków zaznaczyła, że inwestycja będzie problematyczna nie tylko dla osiedla „Kora” i ulicy Świerzego, ale także dla osiedla „K” i Żwakowa. Układ komunikacyjny w tym rejonie już jest, zdaniem mieszkańców, niewydolny, a Tyski TBS zamierza na końcu ulicy Jaśkowickiej budować duże osiedle. Podważyła też potrzebę budowy nowych mieszkań w Tychach.
„W serwisie Otodom jest do zakupu na ten moment 380 mieszkań w Tychach. Także mieszkania są dostępne” – mówiła Sonia Tużnik. Pytała też, gdzie będzie plac zabaw i jak wygląda sytuacja potoku Żwakowski. Inwestor zaznaczył, że powstanie 5-arowy plac zabaw. Docelowo mieszkańcy nowych budynków będą mieli korzystać z atrakcji Parku Jaworek.
Deweloper podkreślał, że bierze mocno pod uwagę kwestie retencji i problemy z wodą w tym rejonie i w Parku Jaworek. „ Ostatnią rzeczą, którą chcemy mieć w naszej inwestycji, biorąc pod uwagę warunki gruntowe również w naszej inwestycji, to woda w garażach. Więc naprawdę temat jest bardzo istotny i ona nie zniknie, nie wyparuje. Jeśli nie zadbamy o nią w interesie wszystkich, to zaleje również nas. Może bardziej nas, bo hale garażowe są pierwsze do zalania, więc ten temat bierzemy pod uwagę” – mówił Paweł Hajduga.
Radni byli obecni na spotkaniu
Na spotkaniu byli obecni radni Tyskiego Forum Samorządowego, PiS, KO i Tychy Naszą Małą Ojczyzną. To właśnie do nich apelowali mieszkańcy, żeby chronić to, co obecnie jest ustalone, i głosować przeciwko „lex deweloper”.
„ Szanowni państwo radni, pamiętajcie, że macie dwie ręce. Jedna jest za, druga jest przeciw. Nie macie państwo ręki wstrzymującej się. Jeżeli ktoś się wstrzyma, to nie powinien być radnym. Przyjmijcie państwo odpowiedzialność za decyzję za lub przeciw” – mówił jeden z mieszkańców.
Inny był bardziej dosadny.
„ Decyzja będzie przed wami i jakby chciałbym Wam zadać takie pytanie i pozostawić was z nim. Jakie wy widzicie korzyści dla miasta Tychy za to, żeby głosować za? Bo ja nie widzę żadnych (…) Nie widzę żadnych dla mieszkańców, którzy mieszkają dzisiaj na Żwakowie i w tych rejonach. A jednak chyba jesteście reprezentantami nas, czyli mieszkańców, którzy już tam w tym momencie są” – mówił do radnych.

Kolejny mieszkaniec brutalnie opisał jak widzi dewelopera i jego plany.
„Ci ludzie reprezentują tylko i wyłącznie kasę. Proszę sobie powiedzieć wprost: ich nie interesuje ani moje życie. Sprzedadzą to, a wy se potem róbcie, martwcie się i sobie żyjcie. Mnie to nie interesuje. To są właśnie wilki w owczej skórze. Tak właśnie wyglądacie. Przyjrzyjcie się tym państwu” – apelował do zebranych.
Ostatecznie o tym, czy inwestycja będzie realizowana w ramach „lex deweloper”, czy nie, zdecydują tyscy radni.