Tajemnicza sprawa zniknięcia listów z placówki Poczty Polskiej w Tychach. Policja bada sprawę listów, które zniknęły i prawdopodobnie zostały zabrane przez jedną z klientek, a następnie, gdy policja wszczęła czynności, listy wróciły na swoje miejsce. Mundurowi sprawdzają, czy doszło do przestępstwa i kim była kobieta, która zabrała przesyłki.
„Trwa wyjaśnienie kradzieży korespondencji w placówce pocztowej w Tychach” – przekazał nam Marcin Gącik z tyskiej policji. „Dyżurny z tyskiej komendy został poinformowany o kradzieży korespondencji oraz drobnych przedmiotów. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, paczka z 30 listami znajdowała się w miejscu dostępnym dla osób przebywających w tej placówce” – dodaje. Koperty leżały na ladzie, w zasięgu ręki. Chodzi o placówkę pocztową przy ulicy Dąbrowskiego.
Policjanci zabezpieczyli dowody, w tym nagranie z monitoringu. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że kradzieży dokonała kobieta w wieku około 60 lat. „Trwają na chwilę czynności zmierzające do ustalenia jej tożsamości” – dodaje Gącik.
Niedługo po zdarzeniu, już po złożonym zawiadomieniu, zabrana korespondencja została zwrócona. Policja sprawdza teraz, czy doszło do jej otwarcia i naruszenia tajemnicy korespondencji.
Obecnie policja nie wie, kim jest kobieta, ale ma jej wizerunek.