W Tychach zamożni mogą budować co i jak chcą? Testują nowe rozwiązanie prawne, które ma zastąpić „lex deweloper” czy specustawę mieszkaniową. Jak się okazało, to też może być furtka dla osób, które ignorują pozwolenia budowlane, a później chcą zalegalizować swoje inwestycje. Tak akurat jest w tym konkretnym przypadku – inwestor wybudował dom z garażem o powierzchni znacznie przekraczającej pozwolenia oraz basen na terenie, na którym nie mógł budować. „ Dzieje się coś nieprawidłowego, jeżeli chodzi o samo funkcjonowanie miasta” – mówił radny Łukasz Drob. Podkreślił, że ta uchwała to wypaczenie intencji nowego rozwiązania planistycznego. Pomimo prób radnych PiS uchwały nie zdjęto z porządku obrad sesji Rady Miasta Tychy. „Stworzy się przez przyjęcie tego projektu uchwały taki precedens, w którym bardziej zamożni mieszkańcy Tychów będą mogli więcej” – podkreślił radny.
- Miasto rozpoczęło procedurę Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego dla działki przy ul. Migdałowej. Inwestor chce zwiększyć dopuszczalną powierzchnię zabudowy z 250 do 400 mkw.
- W tle sprawy są już wykonane odstępstwa od zatwierdzonego projektu. Chodzi m.in. o większy budynek z garażem oraz basen zlokalizowany poza nieprzekraczalną linią zabudowy.
- Elementem ZPI ma być umowa urbanistyczna, w ramach której inwestor zobowiąże się do wykonania nasadzeń o wartości co najmniej 15 tys. zł. W razie zmiany planu będzie też musiał wystąpić o legalizację inwestycji.
- Radni PiS chcieli zdjąć projekt z porządku obrad, wskazując na ryzyko tworzenia precedensu dla legalizacji wcześniej wykonanych samowoli.
Chodzi o tzw. Zintegrowany Plan Inwestycyjny (ZPI), czyli uchwalanie planu miejscowego na wniosek. W tym konkretnym przypadku nowe rozwiązanie jest testowane na podstawie wniosku dotyczącego ulicy Migdałowej. Chodzi o jedną działkę, na której obowiązuje plan z 2017 roku dla rejonu ulic Katowickiej i Rzeki Mlecznej, kompleksu leśnego oraz ulicy Pod Lasem i Zwierzynieckiej w Tychach.
Inwestor złożył wniosek i chce zwiększyć dopuszczalną zabudowę jednego obiektu budowlanego na tym terenie. Obecnie jest 250 mkw., a ten chce 400 mkw. To jednak nie wszystko.
„Natomiast ulegnie jeszcze zmianie, gdybyśmy realizowali ten wniosek, likwidacja nieprzekraczalnej linii zabudowy od strony lasu” – tłumaczyła na komisji naczelnik Magdalena Zdebel z Wydziału Urbanistyki i Gospodarki Przestrzennej Urzędu Miasta Tychy. W toku dyskusji na komisji wyszło, że inwestor wybudował sobie basen w rejonie nieprzekraczalnej linii zabudowy.
Jak przyjmowane jest ZPI
„ Elementem tego zintegrowanego planu inwestycyjnego (ZPI) jest tak zwana umowa urbanistyczna. W ramach tej umowy inwestor zobowiązuje się do wykonania jakiejś inwestycji na rzecz gminy. I w tym przypadku inwestor zobowiązał się do wykonania dodatkowych nasadzeń przy ulicy Wiązowej” – wyjaśniała radnym naczelnik. Mowa tutaj o nasadzeniach o wartości nie mniejszej niż 15 tys. zł. Inwestor musi też, w razie zmiany planu, wystąpić o legalizację swojej inwestycji u Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. To będzie go kosztować minimum 50 tys. zł.
„W przypadku zintegrowanego planu inwestycyjnego jest konieczna uchwała o przystąpieniu do sporządzenia, tak jak w przypadku planu miejscowego. Czyli jeżeli rada gminy wyrazi zgodę na przystąpienie do tego zintegrowanego planu inwestycyjnego, w następnej kolejności będą przeprowadzone dodatkowe negocjacje z inwestorem. On w ramach umowy urbanistycznej wykona na rzecz gminy jakieś prace, w tym przypadku te nasadzenia. My zmienimy plan miejscowy w zakresie wnioskowanym i Rada Miasta podejmie uchwałę końcową zmieniającą plan miejscowy. Tak to mniej więcej przewiduje ustawa” – opisywała Magdalena Zdebel na komisji.
Zalegalizować budowlaną wolną amerykankę
Inwestor chce zalegalizować budynek mieszkalny, który wybudował większy, niż pozwalały na to przepisy. Miał budować budynek mieszkalny z oddzielonym garażem.
„ Inwestor, być może nie do końca świadomie, ale dokonał w toku budowy zmian i zrezygnował z dylatacji pomiędzy budynkiem mieszkalnym a garażem” – tłumaczyła naczelnik. I pojawił się problem z odbiorem budynku. Do tego garaż, który powstał nie jest pojedynczy – zaznaczyli urzędnicy.
Tylko podział budynków to nie był jedyny element, który zignorował inwestor. Naruszył też zapis o nieprzekraczalnej linii zabudowy od strony lasu. Tutaj już nie można mówić o omyłce. Zresztą w ogóle trudno mówić o pomyłce w przypadku pozwoleń na budowę, bo każdy, kto coś budował wie jakie są konsekwencje nie przestrzegania zapisów pozwolenia na budowę.
„ Tutaj inwestor wnioskuje z uwagi na to, że poza tą linią zabudowy w stanie istniejącym pojawił się basen” – mówiła naczelnik. Żeby uzyskać informację o basenie, radni musieli dopytać. Zresztą samo uzasadnienie uchwały jest przygotowane w taki sposób, żeby nie do końca było wiadomo, jaki jest stan faktyczny. Temat w uchwale był przedstawiony bardzo ogólnie. W przypadku tej procedury szczegóły mają natomiast ogromne znaczenie.
„ Czyli ja to rozumiem tak, że inwestor dostał pozwolenie na budowę, wybudował co chce, a my teraz musimy się gimnastykować, żeby odebrać budynek. No bo ja to tak rozumiem. No tak to wygląda przynajmniej” – skwitował radny Sławomir Wróbel z PiS. Tutaj trudno odmówić mu racji.
„ Można to różnie oceniać. No złożono nam taki wniosek. Moim obowiązkiem jest ten wniosek przedłożyć pod głosowanie” – mówiła naczelnik Zdebel na komisji. Ostatecznie wniosek przegłosowano, trafił na sesję Rady Miasta Tychy. Usunięcia tematu z obrad sesji Rady Miasta Tychy chcieli radni PiS.
„ Budzi uzasadnione wątpliwości natury prawnej, formalnej oraz merytorycznej” – mówiła radna Aleksandra Wysocka-Siembiga. „ Inwestor prywatny dopuścił się na wskazanym terenie rażącego i istotnego odstępstwa od zatwierdzonego projektu budowlanego oraz udzielonego pozwolenia na budowę” – dodała.
Projekt przyjęto pod obrady większością głosów radnych KO i Forum Samorządowego. Ostatecznie go przegłosowano, ale to oznacza podjęcie prac nad nim, a nie przegłosowanie tego, co chce inwestor.
„ Uchwała pozwoli nam przeprocedować wniosek mieszkańca. Tym samym nie oznacza, że wyrazimy ostatecznie zgodę na zmianę czy wprowadzenie, jakby zastąpienie obecnego planu nowym planem miejscowym, bo tak to trzeba traktować. Natomiast na pewno pozwoli nam odpowiedzieć na wniosek inwestora. To znaczy nie będziemy w bezczynności, bo jako organy i prezydent i państwo, jak otrzymujecie jakiekolwiek wnioski, musicie wydać jakiekolwiek rozstrzygnięcie. Czy ono jest pozytywne czy negatywne, to już jakby kwestia podjęcia decyzji. Natomiast my rozpatrujemy wniosek” – tłumaczyła wiceprezydent Aneta Luboń-Stysiak. „Dzisiaj nie przesądzamy o tym, w jaki sposób ten wniosek będzie rozpatrzony. My tylko dajemy sygnał, że odpowiadamy na wniosek, przystępując do jego rozpatrzenia. Jaki będzie finał i efekt? Nikt z nas dzisiaj tego nie wie” – dodała.
Apel wiceprezydent nie przekonał radnych PiS.
„ Stworzy się przez przyjęcie tego projektu uchwały taki precedens, w którym bardziej zamożni mieszkańcy Tychów będą mogli więcej” – powiedział radny Łukasz Drob z PiS. „ Wypaczamy tak naprawdę intencje tej procedury, tego procesu i dajemy możliwość legalizacji już wybudowanych obiektów. Ta procedura służy do tego, że inwestor, mieszkańcy proponują rozwiązania, które chcą dopiero wprowadzić, a nie legalizować te, które już obecnie wykonali z naruszeniem przepisów” – dodał Drob.
Ostatecznie „uchwałę o wyrażeniu zgody na przystąpienie do sporządzenia zintegrowanego planu inwestycyjnego dla działki nr 1929/45 przy ulicy Migdałowej w Tychach” przegłosowano.

Tychy24.net