Stokrotka - sprawdź aktualną ofertę Stokrotka - sprawdź aktualną ofertę

Mieszkańcom nie dali głosu, deweloperowi tak. W atmosferze skandalu przyjęto „lex deweloper” w Tychach

Od lewej przeowdniczący Wojciech Czarnota i radna Barbara Konieczna / fot. Tychy
Zamów swój materiał sponsorowany na Tychy24.net. Pokaż swoją firmę

Mieszkańcom nie dali głosu, deweloperowi tak. W atmosferze skandalu przyjęto „lex deweloper” w Tychach. W czwartek (27.08) na sesji Rady Miasta Tychy przyjęto uchwałę w trybie specustawy mieszkaniowej dla terenu przy ulicach Jaśkowickiej i Świerzego. Deweloper Stabilio chce budować 10 budynków w tym rejonie – 9 mieszkalnych i jeden sklep. W sumie 387 mieszkań. Radni Koalicji Obywatelskiej i Forum Samorządowego prześcigali się, żeby uwypuklić plusy zamiarów dewelopera. Radny Krzysztof Król po raz kolejny zadawał te same pytania deweloperowi, przygotowane tak, żeby ten mógł się pochwalić swoją inwestycją. Dokładnie te same pytania zadawał na komisji. Radna Barbara Konieczna wygłosiła czołobitne oświadczenie względem dewelopera i jego inwestycji, powołując się na konsensus i dobro mieszkańców. Władza pokazała też, jak traktuje się tyszan podczas głosowania ważnych tematów. Wojciech Czarnota, przewodniczący z Koalicji Obywatelskiej, któremu zdaje się z obywatelami nie po drodze, odmówił możliwości zabrania głosu mieszkańcom. Radny PiS Łukasz Drob i radny Dariusz Wencepel (Mała Ojczyzna) nazwali to wprost skandalem. Zrobili to dopiero po głosowaniu, bo zgodnie ze statutem miasta radny może wypowiedzieć się 3 razy w danym temacie. Później nie dopuszcza się go do głosu. To rozwiązanie jest bardzo przydatne w przypadku kontrowersyjnych tematów, które władza chce szybko przeprocedować. W trakcie tej dyskusji, przewodniczący skrupulatnie liczył ile kto razy zabiera głos. 

  • Rada Miasta Tychy przyjęła uchwałę w trybie „lex deweloper” dla inwestycji przy ulicach Jaśkowickiej i Świerzego. Ma tam powstać 10 budynków i maksymalnie 387 mieszkań.
  • Deweloper Stabilio zmienił projekt po sprzeciwie mieszkańców, ograniczając liczbę 8-kondygnacyjnych budynków. Firma zawarła też porozumienie ze Spółdzielnią Mieszkaniową „Kora”.
  • Radni koalicji wskazywali na korzyści inwestycji, m.in. przebudowę układu drogowego, większą liczbę miejsc parkingowych i możliwość budowy mieszkań spółdzielczych. Opozycja podkreślała, że część tych działań i tak byłaby konieczna bez „lex deweloper”.
  • Najwięcej emocji wywołała decyzja przewodniczącego Rady Miasta, który nie dopuścił mieszkańców do głosu podczas sesji. Radni opozycji nazwali tę sytuację skandalem.
  • Ostatecznie radni większością głosów poparli „lex deweloper”, a następnie odrzucili petycję mieszkańców sprzeciwiających się inwestycji. Spór wokół zabudowy przy Jaśkowickiej i Świerzego trwa od kilku miesięcy.

W ostatecznej wersji inwestycji przewidziano osiem budynków mieszkalnych z garażami podziemnymi. Jeden z nich ma mieć osiem kondygnacji, trzy po sześć kondygnacji, kolejne trzy po pięć, a jeden cztery kondygnacje. Do tego ma powstać trzykondygnacyjny budynek usługowo-mieszkaniowy z garażem podziemnym oraz budynek usługowy ze sklepem i garażem. Łącznie inwestycja może obejmować maksymalnie 387 mieszkań. Deweloper zmniejszył liczbę budynków 8-kondygnacyjnych – co bardzo przeszkadzało mieszkańcom.

Radni koalicji skupili się na plusach

Radni KO i Forum Samorządowego prześcigali się w prezentowaniu plusów inwestycji i zamierzeń dewelopera, traktując to niby jako wiarygodną podkładkę pod to, jak mają głosować.  O jakich plusach mówimy?

Liczba mieszkań z lub bez „lex deweloper” byłaby zbliżona – podkreślał deweloper. To potwierdziło miasto. Jednym z plusów inwestycji miała być przebudowa układu drogowego, co deweloper i tak musiałby zrobić, budując nawet bez „lex deweloper”. Druga kwestia to mieszkania spółdzielcze, które, jak sam deweloper powiedział, musi budować, bo lokale się nie sprzedają. Ludzie po prostu nie mają pieniędzy, a mieszkania są drogie. Więc raczej bez „lex deweloper” też starałby się budować lokale spółdzielcze, choć tutaj Stabilio podkreśla, że kwestia zmiany dachów z kosztownych dwuspadowych na płaskie ma ogromne znaczenie w przypadku tego projektu. Inna sprawa, że radni – w tym Barbara Konieczna, przez wiele lat związana ze spółdzielniami mieszkaniowymi – kompletnie nie rozumieją, czym są te mieszkania. Traktują je jak mieszkania bez kredytu dla ludzi „bez płynności”. To są mieszkania takie jak te budowane przy ulicy Harcerskiej, gdzie wykonawcą jest Stabilio. To coś na wzór TTBS, trzeba wpłacić udział – około 200 tys. zł w gotówce – następnie spłacać ratę kredytu około 2000 zł plus koszty czynszu i opłat bieżących, które sięgają lekko tysiąca złotych. Ratę kredytu spłaca się do wartości mieszkania – mówimy tutaj np. o około 700 tys. zł. Więc jest to alternatywa dla kredytu hipotecznego.

Kolejna kwestia to umowa ze spółdzielnią „Kora”. Faktycznie to plus dla spółdzielni, bo deweloper wyremontuje im m.in. drogę i parking. Tutaj czapki z głów przed sprawną prezes, która wykorzystała sytuację, zdając sobie sprawę, że inwestor będzie budował, i ugrała coś dla swojej spółdzielni.

Czytaj również:  Wielki rockowy festiwal pod Żyrafą. Dwie sceny i zagraniczna gwiazda

W ramach inwestycji Stabilio powstanie też nieco więcej miejsc parkingowych, przynajmniej tak deklarowano. Kolejna kwestia to wsparcie Stabilio przy budowie retencji rejonie zalewanego Żwakowa. To osobna sprawa między miastem a inwestorem. Czy się ziści? Czas pokaże. Na chwilę obecną rozmowy trwają. Deweloper jest chętny, miasto również. Zresztą o retencji rozmawiano dużo, ale tutaj warto podkreślić, że w kwestii budowlanej Stabilio ma bardzo dobre opinie wśród klientów i generalnie wypada dobrze na tle deweloperów na terenie Tychów. Firma po prostu, jak już buduje, to robi to solidnie.

Deweloper tłumaczył, że zależy mu głównie na tym, żeby nie budować dachów dwuspadowych, bo są drogie. Będzie też duży budynek, maksymalnie 27-metrowy, w części działki zabudowa będzie gęstsza.

Radny pyta o korzyści, miasto powtarza to, co mówi deweloper

„ Ja chciałbym zadać pytanie panu prezydentowi, jaką korzyść miasto będzie miało z tego, że będzie ta inwestycja według specustawy, a nie według planu zagospodarowania przestrzennego, który obowiązuje?” – zapytał radny Marek Gołosz z PiS.

Odpowiedziała wiceprezydent Tychów Hanna Skoczylas. Podkreśliła, że powstaną lokale mieszkalne, ale bez „lex deweloper” też by powstały.

„ Uzyskamy przebudowę układu komunikacyjnego ronda, bo takie warunki dajemy inwestorowi. Oczywiście możecie państwo powiedzieć, że przy planie również by tak było i zapewne tak, ale to jest też wymierna korzyść w tym miejscu. I trzecia rzecz to są prowadzone z inwestorem rozmowy związane z podpisaniem listu intencyjnego, a potem porozumienia związanego z partycypowaniem w inwestycji, która mogłaby rozwiązać jeden z problemów tej dzielnicy, to znaczy zalewania okolicznych posesji w związku z deszczami nawalnymi, które występują” – mówiła Hanna Skoczylas. Dodała, że miasto obecnie pracuje nad rozwiązaniem tych problemów, stara się o dofinansowanie i deweloper chce się przyłączyć do tych działań.

„Z pani wypowiedzi wynika, że na pytanie, jakie korzyści będą z wprowadzenia tej procedury „lex deweloper”, to tak naprawdę nie będzie. Ze względu na to, że i mieszkania powstaną w ramach miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w podobnej liczbie i kwestia uregulowania tych kwestii wód opadowych też będzie w tym zakresie wykonana” – powiedział Łukasz Drob, radny PiS. Drob dopytał też, czy po zmianach wprowadzonych przez dewelopera w projekcie miasto wystąpiło ponownie o opinię organów zewnętrznych w tej sprawie. Choćby do MZUiM w kwestii miejsc parkingowych. Magdalena Zdebel, naczelnik Wydziału Planowania Przestrzennego i Urbanistyki, stwierdziła, że nie trzeba było występować do zewnętrznych organów w tym przypadku, a uzgodnienie z MZUiM ma charakter wewnętrzny.

Radny Dariusz Wencepel ze Stowarzyszenia Tychy Naszą Małą Ojczyzną podkreślił, że rada osiedla wnioskuje o dostosowanie zabudowy do wysokości istniejących budynków.

„ Czyli mamy w materiałach wolę rady w imieniu mieszkańców. Jest to w materiałach możemy to sobie odczytać. Plan miejscowy mamy z 2015 roku. Ja byłem przy tym uchwalaniu. Pani radna Konieczna też. Pani radna Gajdas, pan prezydent był przy tym planie i on nie budził żadnych kontrowersji” – mówił Wencepel.

Krzysztof Król

Radny Krzysztof Król / fot. Tychy24.net
Radny Krzysztof Król / fot. Tychy24.net

W pewnym momencie głos zabrał Krzysztof Król, radny Forum Samorządowego, który do prezydenta Andrzeja Dziuby zwracał się przez lata „szefie”. W maju, w trakcie spotkania mieszkańców z deweloperem, Król był wyraźnie poruszony, żeby nie powiedzieć poirytowany tym, że mieszkańcy nie zostawiają na deweloperze suchej nitki. W trakcie poniedziałkowej komisji zadawał pytania, na które odpowiedzi wszyscy już znali, ale były to pytania ukierunkowane na ocieplenie wizerunku inwestycji. Co po prostu aż kłuło po oczach. Pytania zadawał też na sesji.

Zapytał dokładnie o liczbę miejsc parkingowych i budynek D1, do którego wcześniej zgłaszano uwagę, że powstanie przy domu jednorodzinnym. Dostał odpowiedź, że też powstałby obiekt w tej samej odległości od budynku jednorodzinnego. Zresztą takiej odpowiedzi raczej się spodziewał, ale żeby było zabawniej, dostał inną odpowiedź odnośnie miejsc parkingowych. Na komisji było mówione, że współczynnik miejsc parkingowych dla planu miejscowego to 1,25, a dla „lex deweloper” 1,5. Czyli z „lexem” będzie więcej miejsc parkingowych. Takiej odpowiedzi spodziewał się Król, zadając swoje przebiegłe pytanie.

„Na komisji zdaje się usłyszałem, że według lex-a te miejsce parkingowe będzie więcej współczynniku 1,5, a według planu jest 1,25. Tak? Dobrze zrozumiałem?” – pytał Król. „Według planu jest też 1,5” – odpowiedziała naczelnik Magdalena Zdebel. Co chyba zdziwiło radnego.

Czytaj również:  Radny z Tychów dostał zakaz publikacji zdjęć. Pyta, dlaczego mieszkańcy nie mogą ich zobaczyć

Kolejnym pytaniem, które zadał Król, było pytanie o mieszkania spółdzielcze. Dokładnie o to pytał też na komisji i otrzymał szeroką odpowiedź ze strony inwestora. Tylko tutaj zaznaczamy, to nie są tanie mieszkania, to jest po prostu alternatywa dla brania kredytu mieszkaniowego na siebie. Po prostu mieszkanie spłaca się spółdzielni.

„Z tego, co ja się orientuję, stworzymy około dwustu rodzinom jak gdyby sposób zamieszkania. Osobom, którzy nie mają jak gdyby zdolności kredytowej i jakby ktoś mi na ten temat, a najlepiej inwestor powiedział, czy ma jakieś doświadczenie, jak to przebiega i tyle” – pytał Król.

Paweł Hajduga ze Stabilio ponownie wyjaśnił, że we Wrocławiu prowadzili taki projekt od strony formalnej i pozwoleń dla spółdzielni, natomiast wykonawcą była inna firma. W Tychach przy ulicy Harcerskiej wykonawcą inwestycji prowadzonej przez spółdzielnię „Lokum” jest właśnie Stabilio.

„ To też bezpośrednio łączy się z wnioskiem Lex i z tą drogą, którą poszliśmy, ponieważ tylko tak jak wspominaliśmy już wcześniej przy komisji i przy spotkaniu z mieszkańcami, tylko w Lexie możemy zrobić płaskie dachy, tylko w tej specustawie. A po konsultacjach ze spółdzielniami i wspólnotami no powiedziano nam jasno, że są to rozwiązania bardzo mało dla nich atrakcyjne eksploatacyjnie. Stąd też szukaliśmy rozwiązań, które będą tutaj dla nas korzystne” – powiedział Hajduga. Stabilio chce zbudować od 160-180 takich mieszkań.

Dariusz Wencepel zapytał, dlaczego gmina nie przystępuje do programu mieszkań spółdzielczych, skoro prywatne firmy to robią. Prezydent Tychów odpowiedział, że miasto wystąpiło o wsparcie z Banku Gospodarstwa Krajowego i chce budować mieszkania komunalne i w ramach TTBS.

„ Najprawdopodobniej w najbliższych miesiącach będą ogłoszone konkursy i ja akurat jestem zwolennikiem tego, byśmy budowali w formule TBS-u i budownictwa komunalnego, a nie spółdzielczego, bo to jest trochę inny zakres” – mówił Maciej Gramatyka, prezydent Tychów.

Knebel dla mieszkańców

„ Tutaj chciałbym zaznaczyć, że przede wszystkim powinniśmy się kierować interesem mieszkańców, którzy obecnie tam mieszkają i na tych zasadach, które ustalone były wcześniej, podejmują decyzję o zamieszkaniu tego terenu. W związku z powyższym zachęcam państwa radnych do odrzucenia tego projektu uchwały” – powiedział Łukasz Drob, radny PiS. Dodał, że urzędnicy nie są przygotowani do dyskusji i powtarzają jedynie to, co mówi deweloper.

„ To jest również też ten moment, żeby zadawać te pytania. Nie tylko komisja, tylko spotkania z mieszkańcami. Także nie podzielam zdania pana radnego, że jesteśmy nieprzygotowani” – powiedziała wiceprezydent Aneta Luboń-Stysiak. Chwilę później do głosu mieszkańców nie dopuścił przewodniczący Rady Miasta Wojciech Czarnota z KO. Jego argumentacja była absurdalna, bo powiedział, że mieszkańcy nie przyszli na ostatnią komisję, to na sesji ich do głosu nie dopuści.

„ Szanowni Państwo, zgodnie ze statutem (…) przewodniczący może udzielić głosu osobom spoza rady. Jest to uznaniowe. Głosu przedstawicielowi dewelopera udzieliłem ze względu na wyjaśnienia techniczne dotyczące parametrów, które są istotne dla podjęcia decyzji. Proces rozmowy z mieszkańcami, zarówno mieszkańcami, którzy są z mieszkańcami spółdzielni „Kora”, jak indywidualnymi mieszkańcami. On był prowadzony na spotkaniach poprzez korespondencję oraz na komisji. Na Komisji Gospodarki Przestrzennej i Infrastruktury, która była w ostatni poniedziałek, w miejscu, w którym możemy jeszcze zapoznać się z dodatkowymi argumentami, niestety nie mieliśmy przedstawicieli. W związku z tym nie udzielam głosu mieszkańcom w dyskusji” – powiedział Wojciech Czarnota. W dodatku powiedział nieprawdę, bo na spotkaniu byli przedstawiciele Rady Osiedla Żwaków, którzy są mieszkańcami.

Radni opozycji nazwali tę sytuację skandalem i mieli rację. Okazało się, że władza może się wypowiadać, deweloper też. Mieszkańcy mają natomiast siedzieć cicho w trakcie najważniejszej debaty odnośnie inwestycji, przeciwko której występują od kilku miesięcy.

„ To tutaj patrząc z perspektywy takiej, że radny może zabrać tylko trzy razy głos, a inwestor zabiera o wiele więcej i pan przewodniczący później nie udziela głosu mieszkańcom, to tutaj tak nie powinny wyglądać nasze obrady i musimy się rzeczywiście zastanowić, jak to powinno wyglądać w przyszłości” – stwierdził radny Łukasz Drob.

„ Szanowny panie radny, inwestor odpowiadał merytorycznie na zadane pytania” – odpowiedział Czarnota.

„ To jest skandal, panie przewodniczący, że deweloper może się wypowiadać, a mieszkaniec, sąsiad jego nie. To są sąsiedzi. To, to jest skandal, że ten pan nie został dopuszczony do głosu” – mówił Dariusz Wencepel ze Stowarzyszenia Tychy Naszą Małą Ojczyzną.

Czytaj również:  Wybrano firmę, która wyremontuje wiadukt nad DK-86 w Tychach. Prace za prawie 860 tys. zł

Tutaj warto zwrócić uwagę, że prezydent Tychów, który sam propaguje spotkania z mieszkańcami, podczas gdy jego partyjny kolega kneblował możliwość wypowiedzi mieszkańców, po prostu siedział i nie reagował.

Barbara Konieczna

Radna Barbara Konieczna z Forum Samorządowego wygłosiła bardzo czołobitne przemówienie w imieniu swojego klubu. Oczywiście, powołując się na dobro mieszkańców, zadeklarowała, że klub będzie głosował zgodnie z wolą dewelopera.

„ My jako radni bezpartyjni, niezwiązani z wielką polityką, reprezentujemy jedynie jedną stronę, stronę mieszkańców naszego miasta. To Państwo nas wybraliście i to przed Państwem odpowiadamy” – mówiła Konieczna. „ Nie wyobrażamy sobie, żeby zgoda na inwestycję bez uwzględnienia głosów mieszkańców, którzy tam będą mieszkać, żeby z nimi nie rozmawiać” – ciągnęła swoją wypowiedź, a chwilę wcześniej przewodniczący Rady Miasta pokazał, gdzie ma głos mieszkańców. Mało tego, radna Konieczna de facto zaczęła podważać pismo, w którym Rada Osiedla Żwaków domaga się wysokości budynków na poziomie istniejącej zabudowy.

„Wiem, że cały czas rozmowy między inwestorem a Radą Osiedla Żwaków też są prowadzone i zdania są różne. Ja się nie będę w imieniu rady wypowiadać” – stwierdziła.

„ Sześć z dziesięciu budynków na osiedlu jest w kwestii wysokości spójna z planem zagospodarowania przestrzennego, następnie trzy budynki są wyższe o trzy metry, czyli praktycznie o jedno piętro w stosunku co dopuszcza miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Każdy z nich jest oddalony od sąsiedniej zabudowy od trzydziestu pięciu metrów do pięćdziesięciu metrów” – mówiła. Przywołała wszystkie wcześniej wspomniane plusy inwestycji – w tym mieszkania spółdzielcze, o których kosztach najwyraźniej nie ma zielonego pojęcia, czy porozumienie dobrosąsiedzkie ze spółdzielnią „Kora” i korzyści z tego płynące.

„ Szanowni mieszkańcy, musimy głośno powiedzieć, jaka jest prawda. Zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego na tym terenie i tak powstałyby budynki. Różnica polega na tym, że przy realizacji zwykłego planu mieszkańcy niestety nie zyskaliby nic od inwestora. Szanowni Państwo, Panie Przewodniczący, Panie Prezydencie, Wysoka Rado. Jako radni naszego klubu kierujemy się dwiema zasadami. Słuchamy mieszkańców i nie blokujemy ślepo rozwoju miasta. Skoro większość mieszkańców uznali kompromis za korzystny, to my jako wasi reprezentanci zagłosujemy zgodnie z państwa wolą” – mówiła radna. Za uchwała zadeklarowali się też radni KO.

Umowa dobrosąsiedzka

W kwestii umowy deweloper-spółdzielnia ciekawe pytanie zadał Maciej Jędrzejko, radny KO.

„ Jak rozumiem, to porozumienie było podpisywane za zgodą mieszkańców, więc mam taki dysonans poznawczy teraz, bo tu uzyskuję informację od państwa radnych z PiS-u, że mieszkańcy się nie zgadzają, a porozumienie zostało podjęte. I chciałbym poprosić o wyjaśnienie tej sytuacji. Czy mamy informację na temat tego, ile mieszkańców się nie zgadza, a ile jednak wyraziło zgodę, skoro takie porozumienie zostało podpisane i jest na piśmie?” – pytał radny.

„ My jesteśmy w dialogu nie tylko z zarządem, może nie z wszystkimi mieszkańcami, ale staraliśmy się korespondować z częścią mieszkańców. Ja nie umiem odpowiedzieć, jak się rozłożyły głosy. Dostaliśmy informację ze strony spółdzielni mieszkaniowej Kora, w zarządzie której są mieszkańcy, bo to też jest istotne, że takie porozumienie, zostanie nam zaproponowane. To jest dość rozbudowany dokument, z wieloma wymogami wobec nas zarówno dotyczącymi dobrosąsiedzkiej współpracy w przyszłości, jak i konkretnych materialnych korzyści, które, które nasze sąsiedztwo może przynieść mieszkańcom tej spółdzielni” – powiedział Paweł Hajduga ze Stabilio.

Marek Gołosz (PiS) zaznaczył, że jest to umowa na wypadek budowy w ramach „lex deweloper”, zabezpieczająca interes mieszkańców. „ To nie jest zgoda na zmianę, prawda? Z miejskiego planu zagospodarowania przestrzennego na lex deweloper” – mówił.

Ostatecznie radni większością głosów przegłosowali uchwałę, a następnie odrzucili petycję sprzeciwiającą się budowie, którą zgłosili mieszkańcy.

ZA (17)

Blada Maciej
Czarnota Wojciech
Figlarski Mikołaj
Gajdas Lidia
Gwóźdź Grzegorz
Jędrzejko Maciej
Kasperczyk Michał
Konieczna Barbara
Kozioł Dorota
Kozioł Jerzy
Krasowska-Costamagna Joanna
Król Krzysztof
Łuka Magdalena
Nurbagandow Ali
Sojka Aleksandra
Śpiewak Żaneta
Wróbel Sławomir

PRZECIW (7)

Drob Łukasz
Gołosz Marek
Hajduk Jarosław
Kściuczyk Andrzej
Wencepel Dariusz
Wysocka-Siembiga Aleksandra
Zapała Stanisław
Total
0
Shares
Podobne wiadomości