Metropolia ciągle przekonuje, że autobusy wodorowe mają sens. 5 będzie jeździło po Tychach. Dzisiaj oficjalnie zaprezentowano autobusy wodorowe, z których 5 trafiło do PKM Tychy, a 3 do PKM Katowice. W sumie Metropolia chciała kupić pierwotnie 20 takich pojazdów, ale „po analizie potrzeb” ostatecznie zdecydowano się na kupno 8 wodorowych i 18 autobusów elektrycznych w ramach projektu „Hydrogen GZM”. Samo redukowanie przez GZM liczby autobusów wodorowych w projekcie odnośnie technologii wodorowych mówi samo za siebie.
Osiem nowoczesnych autobusów wodorowych, zamówionych jesienią 2024 roku, zostało zaprezentowanych na miejscu ich tankowania – na stacji ORLEN w Katowicach przy ul. Murckowskiej. Na ulice Tychów wyjadą prawdopodobnie na przełomie lutego i marca, a mieście są od początku grudnia.
„Traktujemy wprowadzenie autobusów wodorowych jako pilotaż. Chcemy sprawdzić, jak ta technologia sprawdza się w codziennym użytkowaniu” – podkreśla Maciej Biskupski, wiceprzewodniczący zarządu GZM. „Tabor niskoemisyjny to dla mieszkańców GZM czystsze powietrze, cichsze ulice i wyższy komfort podróży. Nowe autobusy są także dostępne dla pasażerów ze szczególnymi potrzebami. Dzięki temu transport publiczny staje się realną alternatywą dla samochodu” – dodaje.
Drogie tankownie
Z tym, żeby zatankować tyskie autobusy trzeba będzie w nocy jechać na stację w Katowicach. Rocznie dla 5 autobusów to będą duże koszty, a samo tankowanie też jest znacznie droższe niż ropa czy gaz ziemny.
Z wyliczeń PKM Tychy wynika, że koszt paliwa na 100 km dla poszczególnych autobusów:
ON (diesel) – 139,43 zł netto
CNG (gaz ziemny) – 213,73 zł netto
Autobus wodorowy NesoBus (model 12) według danych producenta zużywa wodór w następujących ilościach na dystansie 100 km:
Średnie zużycie — około 8 kg wodoru na 100 km w normalnej eksploatacji. Przy cenie wodoru np. 60 zł za kg to wychodzi niespełna 500 zł za przejechane 100 km.
„Wodorowe autobusy to realna korzyść dla mieszkańców: czystsze powietrze, mniej hałasu i większy komfort podróżowania. Cieszę się, że Tychy są częścią tej metropolitalnej zmiany – podkreśla prezydent Tychów, Maciej Gramatyka.
GZM zdaje sobie sprawę z problemów technologicznych i kosztów jakie generują autobusy wodorowe. Projekt kosztował ponad 31 mln zł. Tak w komunikacie prasowy osładza go Metropolia.
„Choć paliwo wodorowe wciąż nie należy do najtańszych, warto pamiętać, że jego zakup jest w zasadzie jedynym kosztem ponoszonym przez PKM-y. Sam zakup pojazdów był możliwy dzięki niemal 90-procentowemu dofinansowaniu ze środków Krajowego Planu Odbudowy, a wszystkie koszty związane z serwisem, naprawami oraz wymianą kluczowych komponentów pozostają po stronie producenta. Ogniwa paliwowe objęto gwarancją na 10 lat, a magazyny energii – na 15 lat” – czytamy w komunikacie GZM. Z tym, że pieniądze z KPO to częściowo pożyczka dla Polski i trzeba będzie ją spłacić.
GZM podaje też technologiczne zalety autobusów wodorowych, choć jak zaznaczali nam wcześniej urzędnicy Metropolii, kolejnych kupować nie zamierzają.
„Autobus wodorowy to w praktyce elektryczny pojazd z własnym źródłem energii. Prąd wytwarzany jest na bieżąco w ogniwie paliwowym z wodoru oraz tlenu pobieranego z powietrza. Proces ten nie wiąże się ze spalaniem – z rury wydechowej wydobywa się jedynie para wodna. Jedno tankowanie, trwające około 15 minut, pozwala przejechać co najmniej 450 kilometrów.
Nowe pojazdy to 12-metrowe autobusy o wysokim standardzie wyposażenia, zaprojektowane z myślą o codziennych potrzebach pasażerów. Każdy z nich pomieści co najmniej 85 osób, w tym minimum 25 na miejscach siedzących. Na pokładzie znajdą się m.in. klimatyzacja, Wi-Fi, ładowarki USB, nowoczesne systemy informacji pasażerskiej oraz rozbudowany monitoring” – przekazała Metropolia.

























