Od lewej: Agnieszka Bronaszewska i jej pełnomocniczka, Agnieszka Łyp-Chmielewska / fot. Tychy24.net

Mieszkanka Tychów przez ponad rok musiała udowadniać w sądzie, że jej psy nie zakłócają spokoju. Powoływano biegłych, zainstalowano w mieszkaniu monitoring, świadkowie zeznawali w sądzie, a w sądzie również przez wiele godzin odtwarzano nagrania z monitoringu. Wszystko z powodu jednego mieszkańca, któremu przeszkadzały psy pani Agnieszki, choć inni sąsiedzi zakłócania spokoju i ciągłego szczekania nie potwierdzali. Do tego dochodziły inne dziwne zjawiska, jak rozsypywanie włosów na klatce schodowej i zwalanie tego na rzekomo hałasujące psy. Sprawa trafiła do sądu, w którym ostatecznie wygrała mieszkanka Tychów. To kosztowało nie tylko pieniądze, ale też czas i sporo stresu. Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Agnieszką Bronaszewską i jej pełnomocniczką, Agnieszką Łyp-Chmielewską.


Posłuchaj rozmowy z Agnieszką Bronaszewską i adwokat Agnieszką Łyp-Chmielewską:


Bronaszewska i jej psy startują jako zawodnicy agility – to sport, w którym psy muszą w krótkim czasie pokonać przeszkody pod kierownictwem swojego przewodnika. Czworonogi muszą być dobrze wyszkolone i zdyscyplinowane, na bieżąco potrzebują też dużej dozy odpoczynku. „Samo wyszkolenie takiego psa pod sport trwa dwa, nawet trzy lata, żeby móc z tym psem startować na wysokim poziomie” – mówi nasz gość.

Sprawa w sądzie ostatecznie zakończyła się dobrze dla naszego gościa, a sąd nawet stwierdził, że: „pokrzywdzony wykazuje ponadprzeciętną drażliwość, wyrażającą się w składaniu przez niego licznych skarg o niepotwierdzonej zasadności, zauważalną dla jego otoczenia i postrzeganą jako uciążliwa, problematyczna i konfliktowa”.

Adwokatkę Agnieszkę Łyp-Chmielewską zapytaliśmy m.in., jak można się bronić przed bezpodstawnymi zarzutami formułowanymi przez uciążliwego sąsiada.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

Reklama