Prezydent Tychów mówił o zwalnianych pracownikach z Fiata i bezrobociu w mieście. Jak się okazuje, niewielka część zwalnianych z zakładu Stellantis to prawdopodobnie będą mieszkańcy naszego miasta. „Połowa pracowników pracujących w tym zakładzie jest z województwa małopolskiego, spośród jeszcze tej połowy, która zostaje, duża część to są pracownicy z zagranicy” – przekazał prezydent Tychów, Maciej Gramatyka.
W ostatnim czasie również nieznacznie wzrosło bezrobocie na terenie Tychów do 2,5 procent. To sytuuje miasto na trzecim miejscu z najniższym bezrobociem w regionie – przed nami są jedynie powiat bieruńsko-lędziński i Bielsko-Biała. Do Powiatowego Urzędu Pracy w Tychach od stycznia tego roku wpłynęło 190 ofert pracy.
„Zawody, na które istnieje zapotrzebowanie na rynku pracy, to pracownik produkcji, sprzedawca w branży spożywczej, operator urządzeń do przetwórstwa mięsa, kierowca samochodu ciężarowego, magazynier, pomocniczy robotnik budowlany, kierowca autobusu i jeszcze kilka innych zawodów” – mówił prezydent Tychów, Maciej Gramatyka.
Zwolnienia w Stellantis
W tyskiej fabryce samochodów pracę ma stracić cała trzecia zmiana, to jest około 740 osób. Władze Tychów w tej sprawie zorganizowały spotkanie w Urzędzie Miasta z przedstawicielami urzędów pracy – powiatowego i wojewódzkiego. Byli też przedstawiciele Strefy Ekonomicznej oraz zakładu Stellantis.
„Ustawiliśmy podczas tego spotkania, że przedstawiciele zakładów FIAT-a, którzy są w procesie zwolnień grupowych, przekażą nam informacje dotyczące dokładnej liczby osób, które będą zwalniane. Również taki profil zawodowy tych zwalnianych pracowników. Równolegle Urząd Pracy zbiera informacje o ofertach pracy dla tych osób” – mówił prezydent. Przedstawiciele Katowickiej Specjalnej Strefy przekazali, że firmy ze strefy już mogą przyjąć 150 osób. Są też firmy, które z pomocą pieniędzy unijnych zajmują się przekwalifikowaniem pracowników.
„W połowie lutego odbędzie się spotkanie w zakładzie Stellantis, podczas którego odbędą się takie konsultacje dla pracowników. Będą tam przedstawiciele Powiatowego Urzędu Pracy, również ZUS-u i inni partnerzy zakładu Stellantis i wtedy będziemy wiedzieć więcej, w jakim stopniu to, co dziś zapowiadane jest jako zwolnienie grupowe, będzie miało wpływ na tyski rynek pracy” – przekazał prezydent.
Ilu mieszkańców Tychów straci prace?
Gramatyka podkreślił, że zwolnienia wcale nie muszą dotknąć lokalnego rynku pracy, bo zwalniani niekoniecznie będą mieszkańcami Tychów, a nawet naszego województwa.
„Przedstawiciele zakładu poinformowali nas, że połowa pracowników pracujących w tym zakładzie jest z województwa małopolskiego, spośród jeszcze tej połowy, która zostaje, duża część to są pracownicy z zagranicy. Więc tak naprawdę ilu zwalnianych to są mieszkańcy Tychów, na razie jeszcze nie wiemy, natomiast wynika z tego, że to wcale nie będzie tak liczna grupa, jak mogłoby się wydawać z tych pierwszych danych, że to są zwolnienia grupowe ponad 700 pracowników. To nie będzie oznaczało, że to jest 700 osób z Tychów” – podkreślił prezydent.
Wiadomo też, że jeden z zakładów pracy w Bieruniu zgłosił zwolnienia grupowe do PUP Tychy, ale ostatecznie agencja pracy tymczasowej potwierdziła, że ma pracę dla wszystkich zwalnianych z bieruńskiego zakładu.

























