
Tychy24.net
Sprawa zatrzymanych kierowców PKM Tychy. Co wiemy, co mówi PKM, ZTM i Miasto Tychy? Możliwe kroki prawne względem wykonawcy usługi przewozowej zapowiada PKM Tychy. W środę Tychy24.net jako pierwsze informował o zatrzymaniu obcokrajowców w Tychach. Jak się ostatecznie okazało, w bazie PKM Tychy zatrzymano 7 osób, z czego 6 to obywatele Indii oraz jeden obywatel Sri Lanki.
To byli kierowcy PKM Tychy – zatrudnieni przez firmę podwykonawcę. Co wiemy na pewno, to tyle, że wszyscy zatrzymani nie mieli prawa do pracy w Polsce. Przebywali na wizach turystycznych.
„W toku czynności wyszło na jaw, że czterech cudzoziemców posiada dokumenty noszące znamiona fałszerstwa – 5 sztuk indyjskich praw jazdy, 1 prawo jazdy lankijskie oraz 1 polskie. Wobec tych osób zostaną wszczęte procedury karne” – przekazała Straż Graniczna w komunikacie. W rozmowie z Tychy24.net Szymon Mościcki, rzecznik Straży Granicznej, zaznaczał, że dokumenty zostały znalezione podczas przeszukania, po sprawdzeniu ich statusu imigracyjnego. Straż Graniczna podkreśla, że to, czy posługiwano się dokumentami oraz czy służyły one do uzyskania uprawnień np. na terenie Unii Europejskiej, będzie przedmiotem postępowania.
PKM Tychy natomiast przekazał Tychy24.net, że umowa z wykonawcą usług przewozowych obowiązuje od tego roku. Spółka nie miała – według przekazanych nam informacji – podstaw, aby sądzić, że pracownicy nie mają prawa do pracy w Polsce lub nie mają właściwych uprawnień.
„Osoby, których dotyczyła kontrola, były zatrudnione przez podwykonawcę, z którym PKM ma podpisaną umowę od 01.01.2026 na świadczenie usług kierowania pojazdami autobusowymi w regularnej komunikacji miejskiej. Zgodnie z zapisami wiążącej nas umowy Wykonawca oświadcza, iż przedmiot umowy wykonany będzie przez kierowców posiadających wymagane prawem uprawnienia i kwalifikacje do kierowania pojazdem autobusowym oraz do przewozu pasażerów, a w przypadku kierujących z państw trzecich Wykonawca potwierdza, że ich zatrudnienie jest zgodne z obowiązującymi przepisami prawa” – wyjaśnia Michał Kasperczyk z PKM Tychy.
„Jednocześnie pracownicy PKM Tychy każdorazowo, przed dopuszczeniem danego pracownika do realizacji zadań przewozowych, proszą o okazanie posiadanych uprawnień oraz ich ważności. Tak więc wszyscy kierowcy posiadali prawo jazdy kat. D (dopuszczone jest posiadanie prawa jazdy wydanego w innym kraju) oraz bezwzględnie tzw. kod 95 potwierdzający kwalifikacje zawodowe kierowcy – wymagany do przewozu osób w Unii Europejskiej (wydawany przez polskie wydziały komunikacji). Jednocześnie wszyscy skontrolowani i zatrzymani kierowcy posiadają wydane przez polskie wydziały komunikacji prawa jazdy (aktywne na dzień dzisiejszy w systemie CEPiK) oraz ważne uprawnienia do przewozu osób (ww. kod 95). Na obecną chwilę, poza komunikatem prasowym Śląskiej Straży Granicznej, nie mamy oficjalnej wiadomości, że któryś z kierowców posługiwał się sfałszowanym dokumentem” – dodał przedstawiciel PKM Tychy.
Czy miasto wyciągnie konsekwencje?
Zapytaliśmy w tyskim magistracie, czy prezydent Tychów zamierza podjąć kroki względem władz spółki – prezesa lub osób odpowiedzialnych – za obecną sytuację.
„Na obecnym etapie nie ma informacji potwierdzających, aby kierowcy prowadzili autobusy, posługując się sfałszowanymi prawami jazdy ani aby bezpieczeństwo pasażerów było zagrożone. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że wszyscy skontrolowani kierowcy posiadali prawa jazdy wydane przez polskie wydziały komunikacji oraz ważne uprawnienia do przewozu osób (kod 95), aktywne w systemie CEPiK” – przekazała nam Małgorzata Wawak z Urzędu Miasta Tychy.
„Sprawa dotyczy czynności prowadzonych przez Straż Graniczną w zakresie legalności pobytu i pracy cudzoziemców. PKM Tychy współpracuje ze służbami i prowadzi własną analizę sytuacji, w tym zapisów umowy z wykonawcą usług – firmą JMS Service. Jeżeli w toku prowadzonych postępowań potwierdzone zostaną jakiekolwiek nieprawidłowości, zostaną wyciągnięte odpowiednie konsekwencje zgodnie z obowiązującymi przepisami” – dodała.
Na sytuację w Tychach zwrócił też uwagę Zarząd Transportu Metropolitalnego, który zajmuje się organizacją transportu zbiorowego w regionie, choć sam przyznaje, że w tym przypadku niewiele może zrobić. Do tego powołane są określone służby.
„ZTM jest organizatorem komunikacji miejskiej i ma inne kompetencje. Kwestie bezpieczeństwa są dla nas ważne i z tego powodu wyjaśniamy sprawę z PKM Tychy. Przewoźnik przesłał nam już najważniejsze informacje, zapewnił, że współpracuje z odpowiednimi instytucjami w celu wyjaśnienia okoliczności oraz dokonuje przeglądu wewnętrznych procedur, aby wyeliminować ryzyko wystąpienia podobnych sytuacji w przyszłości” – przekazał Michał Wawrzaszek z ZTM
Do Tychy24.net, PKM Tychy przysłał oświadczenie uzupełniające, w którym spółka podkreśla:
„Zapewniamy, że bezpieczeństwo pasażerów komunikacji miejskiej nie było zagrożone – do kierowania taborem nie była dopuszczona żadna osoba bez odpowiednich uprawnień”. Spółka nie wyklucza też kroków prawnych względem podwykonawcy. Obecnie jak nas zapewniono, prowadzona jest „szczegółowa weryfikacja dokumentacji”.
W przypadku potwierdzenie nieprawidłowości: „PKM Tychy podejmie kroki prawne wynikające z zapisów kontraktowych” – przekazał Michał Kasperczyk.

























