Tyska policja otrzymała zgłoszenie o rzekomym podłożeniu ładunku wybuchowego w budynku przy ul. Zaręby w Tychach. Nieznany rozmówca twierdził, że bomba ma eksplodować w ciągu 30 minut. Jak informują policjanci, w ciągu dwóch godzin udało się wykluczyć zagrożenie i zatrzymać sprawcę fałszywego alarmu. Okazał się nim 18-letni lokator jednego z mieszkań w tym bloku.
Zawiadamiający użył modulatora głosu, numer telefonu był niewidoczny, a rozmówca odmówił podania danych i kontaktu. Mimo to na miejsce natychmiast skierowano policjantów z nieetatowej grupy rozpoznania minersko-pirotechnicznego. Po sprawdzeniu mieszkania nie potwierdzono żadnego zagrożenia, dlatego nie było potrzeby ewakuacji mieszkańców.
Równolegle policjanci wydziału kryminalnego ustalali, kto wywołał alarm. Po około dwóch godzinach od zgłoszenia potwierdzono, że odpowiedzialny jest 18-letni mieszkaniec Tychów – zgłaszający i jednocześnie lokator mieszkania, w którym rzekomo miała znajdować się bomba.
Mężczyzna usłyszał zarzut zawiadomienia o nieistniejącym zagrożeniu, które miało spowodować zaangażowanie organów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Za ten czyn grozi kara nawet do 8 lat więzienia. Prokuratura Rejonowa w Tychach zastosowała wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji.
Tyska policja nie chciała mówić o motywach sprawcy, prokuratura za to powiedziała wprost- nie było żadnych. Jak przekazała nam prokurator Krystyna Stacha, nastolatek nie był w stanie wyjaśnić swoje czynu. Tłumaczył go „brakiem rozsądku”.

























