Bramownice wrócą przed feralny wiadukt w Tychach. Bramownice wrócą na ulicę Glinczańską w Tychach. Kosztowały 26 tys. zł i długo nie wytrzymały, bo były ciągle taranowane przez kierowców. To właśnie oni zapłacą za ich ponowny montaż.

Nie jest jeszcze znana data powrotu bramownic. Ich ponownej instalacji na ulicy Glinczańskiej nie chciał Miejski Zarząd Ulic i Mostów, który kwestionował zasadność takiej inwestycji. W końcu ostatnio zamontowano bramownice i po nieco ponad dwóch miesiącach zostały zniszczone, a nie jest to mały wydatek, bo mówimy o 26 tys. zł. Przywrócenia bramownic chce Miejski Zarząd Komunikacji, sprawa została też omówiona w trakcie posiedzenia komisji bezpieczeństwa, która również opowiedziała się za przywróceniem bramownic.

Pierwotnie zostały zamontowane, ponieważ kierowcy samochodów powyżej 2,4 metra zahaczali o wiadukt, a nawet rozbijali sobie naczepy. Bramownice zamontowano w sierpniu, a wytrzymały prawie do połowy października. Co ciekawe wiadukt jest własnością PKP, to jednak miasto bierze na swoje barki próbę poprawy bezpieczeństwa w tym rejonie.

Reklama

– Kierowcy muszą bardziej zwracać uwagę na oznakowanie – mówi nam Artur Kruczek, naczelnik Wydziału Komunikacji Urzędu Miasta Tychy. Faktycznie, kierowcy albo kompletnie nie patrzą na oznakowanie, albo nie mają bladego pojęcia na temat pojazdów, którymi się poruszają rozbijając naczepy na zbyt niskim wiadukcie.

Samochód zaklinowany pod wiaduktem na ulicy Glinczańskiej / fot. M. Kasperczyk

Wystarczyło, że bramownice zniknęły i już mieliśmy kilka przypadków konfrontacji na linii wiadukt-zbyt wysokie samochody.

Obecnie nie wiadomo, czy MZUiM odtworzy bramownice przy pomocy swoich środków na oznakowanie, czy inwestycja będzie czekać, aż pieniądze zostaną ściągnięte z OC sprawców. W przypadku dalszego niszczenia bramownic – a jak pokazuje doświadczenie ostatnich miesięcy, takowe raczej nastąpi – inwestycja ma być odtwarzana dzięki pieniądzom z OC sprawców.

Co, gdy ubezpieczyciel nie będzie chciał wypłacić pieniędzy? Niewykluczone, że miasto wtedy sięgnie do kieszeni kierowcy, który spowodował szkodę.

Wiadukt na ulicy Glinczańskiej / fot. Tychy24.net