Kilka dni temu opisaliśmy sprawę placu zabaw przy Szkole Podstawowej nr 35 w Tychach. Jeszcze dzisiaj urzędnicy zrobili tam wizję lokalną i stwierdzili, że plac, który miał powstać z budżetu partycypacyjnego jest administrowany przez Spółdzielnie Mieszkaniową Oskard. Jak się okazało faktycznie plac jest administrowany przez Oskard, ale z budżetem partycypacyjnym nie ma nic wspólnego, bo został całkowicie zrealizowany z funduszy Oskardu – dowiedzieliśmy się w spółdzielni.

Nowy plac zabaw pojawił się w rejonie deptaka nieopodal Szkoły Podstawowej nr 35. Zastąpił stary wysłużony obiekt pełen niszczejących atrakcji dla dzieci.

Odnośnie tej sprawy pojawił się niestety pewien chaos informacyjny. Plac mylnie jest oznaczony jako inwestycja z budżetu partycypacyjnego, a nie ma na nim też żadnej informacji, że administruje nim Oskard. Tuż obok natomiast jest siłownia plenerowa, która powstała właśnie z budżetu partycypacyjnego.

Reklama

Był niszczony

Z placu zniknęły fragmenty ogrodzenia – jak się okazało zostały zabrane do naprawy, bo mają uszkodzone przęsła. Zdewastowane zostały też grzybki, które są zasilane energią słoneczną. Gdy dzieci stawały na grzybkach, to te świeciły.

Raz został zdewastowany jeden z trzech grzybków, gdy go naprawiono, to następnie został wyrwany z drugim grzybkiem i skradziony. Tuż przed zgłoszeniem sprawy na policję odnaleziono je na terenie pobliskiej szkoły. Grzybki zostały oddane do naprawy, mają wrócić na wiosnę, to akurat dość wymagający sprzęt, oryginalnie sprowadzany z Francji.