Wiceprezydent Tychów tłumaczyła, że miasto już nie pozwala deweloperom wliczać miejskich miejsc postojowych do swoich inwestycji. Powodem jest liczba samochodów
Wiceprezydent Tychów tłumaczyła, że miasto już nie pozwala deweloperom wliczać miejskich miejsc postojowych do swoich inwestycji. Powodem jest duża liczba samochodów w mieście. Tak było na osiedlu Panorama, gdzie 25 miejsc postojowych należących do miasta zostało wliczonych w inwestycję dewelopera, firmy Akord. Informacja wyszła na jaw po tym, jak doszło do konfliktu między deweloperem a mieszkańcami bloku 67D, obok którego ma powstać kolejny budynek. Ci stanowczo sprzeciwiają się inwestycji, a deweloper zgodnie z planem miejscowym może budować. Powstanie tam 5-kondygnacyjny obiekt z 19 mieszkaniami.
Osiedle Panorama mieści się przy al. Piłsudskiego. Tam od początku wakacji protestują mieszkańcy budynku 67D. Wywiesili banery na balkonach, część wystawiła mieszkania na sprzedaż. Obok ich budynku ma powstać kolejny obiekt – 5-kondygnacyjny z 19 mieszkaniami. Deweloper, firma Akord, kupił teren, a plan miejscowy dopuszcza możliwość budowy w tym rejonie. Mieszkańcy natomiast twierdzą, że obiecano im teren zielony lub parking. To właśnie parkingi – jak mówili nam mieszkańcy – są jednym z problemów tego osiedla. Deweloper natomiast podkreśla, że ciągle ma do sprzedania lub wynajęcia około 90 miejsc parkingowych w halach garażowych.
Miejski Zarząd Ulic i Mostów w Tychach potwierdził Tychy24.net, że 25 miejskich, ogólnodostępnych miejsc postojowych zostało wliczonych w bilans miejsc, które miał zapewnić deweloper.
„W przypadku Osiedla Panorama włączenie miejsc postojowych do bilansu inwestycji również nastąpiło uznaniowo, a warunkiem było wykonanie remontu drogi wewnętrznej wraz z remontem tych miejsc. Teren ten stanowił wcześniej drogę o złym stanie technicznym bez wyodrębnionych miejsc postojowych. Wliczenie 25 miejsc postojowych umożliwiło zbilansowanie inwestycji zgodnie ze stosowanymi w tamtych latach standardami” – przekazał nam Marcin Godzik z MZUiM Tychy.
Władze już nie dają zgody deweloperom

O sprawę dopytywał na Komisji Gospodarki Przestrzennej i Infrastruktury Mateusz Śmiglewski z Konfederacji, który zaangażował się w sprawę. „ Co władze miasta mają zamiar w tej sprawie zrobić dalej? Czy będą wnioskować do dewelopera, żeby, no, jednak dorobił te 25 miejsc? Jakie jest stanowisko w tej sprawie miasta?” – pytał Śmiglewski.
Wiceprezydent Hanna Skoczylas stwierdziła, że nie ma przepisów zabraniających takiego działania, ale dodała, że miasto już takich zgód nie wydaje. Powodem jest zbyt duża liczba samochodów w mieście. Ta sprawa dotyczy lat 2016-2018.
„ Inwestor, który chce budować lokale mieszkalne czy lokale użytkowe musi się wykazać tym, że zabezpiecza miejsca parkingowe, postojowe na swoim terenie. Tutaj, tak jak pan miał w piśmie, ta sytuacja zaczęła się w 2016. Ona trwała dwa szesnaście, dwa siedemnaście, dwa osiemnaście. Takie było wtedy stanowisko i taka została udzielona zgoda. Nie jest to jedyny przypadek w mieście. Takie zasady funkcjonowały, obowiązywały, ponieważ ten temat zrobił się z roku na rok – tych miejsc postojowych, parkingowych w mieście – zrobił się, no coraz bardziej jakby trudny ze względu na ilość samochodów. Dlatego przyjęliśmy taką, a nie inną politykę i w tej chwili takich zgód już od dość długiego czasu nie dajemy” – powiedziała Hanna Skoczylas, wiceprezydent Tychów.
Śmiglewski dopytał o podstawę prawną takiej decyzji. Chciał, żeby urzędnicy przedstawili mu przepis pozwalający na takie działanie.
„ Ja jako osoba prywatna, to, co nie jest mi zakazane, to ja mogę zrobić. Państwo jako urzędnicy, jako miasto, jeżeli coś nie jest dozwolone przez prawo, nie mogą tego zrobić. No to to jest podstawa, podstawowa zasada państwa prawa” – mówił Śmiglewski. Urzędnicy nie wskazali przepisu, który pozwalał na takie działanie.
Sprawę starał się natomiast wyjaśnić dyrektor Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów w Tychach, Arkadiusz Bąk.
„ Jeżeli chodzi o zgodność pozwolenia na budowę, to jednostką kontrolującą jest wojewoda. Jeżeli chodzi o oddanie do użytkowania jest PINB (Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego), a w przypadku głównej stacji GIMP. Więc jakby są tutaj jednostki, które mają swoje uprawnienia przy odbioru inwestycji. Więc zarówno pozwolenie na budowę ma kontrolę, jeżeli jest odwołanie wojewody, a w przypadku uzyskiwania pozwolenia na użytkowania jest Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Jeżeli ktoś się nie zgadza z jego decyzją, jest zawsze drugi organ” – mówił dyrektor Bąk.