Zapytaliśmy o autobusy wodorowe, koszty eksploatacji i awaryjność. PKM Tychy odpowiada ogólnikami, bez konkretnych danych
Zapytaliśmy o autobusy wodorowe, koszty eksploatacji i awaryjność. PKM Tychy odpowiada ogólnikami, bez konkretnych danych. Zapytaliśmy między innymi o to, ile razy od pojawienia się autobusów wodorowych w Tychach ulegały one awarii, ile razy były holowane do serwisu oraz o ich dostępność w tygodniu na trasach w Tychach. Zapytaliśmy też o koszty eksploatacji w porównaniu do autobusów na gaz czy ropę. Na żadne z pytań nie otrzymaliśmy konkretnej odpowiedzi popartej liczbami, a jedynie dziwny filozoficzny wykład, którego celem, jak się zdaje, jest czarowanie rzeczywistości. Ta jest brutalna, jeżeli chodzi o autobusy wodorowe, choć, jak nas zapewniono w PKM Tychy, autobusy wodorowe jeżdżą codziennie „pod warunkiem ich pełnej sprawności technicznej oraz dostępności wodoru”. To drugie też w ostatnim czasie miało być problemem.
- PKM Tychy ma 5 autobusów wodorowych, które miasto otrzymało od Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. We wrześniu doszło do dwóch głośnych awarii tych pojazdów w odstępie kilku dni.
- PKM Tychy nie podał konkretnych danych o liczbie awarii, holowań ani kosztach eksploatacji. Spółka przekazała jedynie, że autobusy pozostają na gwarancji i są kierowane do ruchu, jeśli są sprawne oraz dostępny jest wodór.
- Wodór jest znacznie droższy od diesla i CNG jest też problem z jego dostępnością. Tyskie autobusy muszą być tankowane w Katowicach
O co konkretnie chodzi? Tychy otrzymały 5 autobusów wodorowych od Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Cały projekt „Hydrogen GZM” pierwotnie zakładał zakup 20 autobusów wodorowych, natomiast po „weryfikacji potrzeb i realnych możliwości” zmieniono zakres projektu na zakup 8 autobusów wodorowych oraz 18 autobusów elektrycznych. Co już powinno być czerwoną lampką. W końcu w projekcie wodorowym GZM zrezygnowano z większości autobusów wodorowych na rzecz elektrycznych. W sumie 8 autobusów kosztowało przeszło 31 mln zł. 3 z nich trafiły do Katowic, 5 do Tychów. Całość przedsięwzięcia finansowana jest ze środków KPO.
Gdy w grudniu ubiegłego roku autobusy dotarły do PKM Tychy, to już wtedy pojawiły się głosy, że są drogie w eksploatacji i awaryjne. Absurdem był też fakt, żeby je zatankować to trzeba było jechać do Katowic. Z danych podanych pod koniec ubiegłego roku, jak przekazał sam PKM Tychy, jasno wynikało, że wodór jest bardzo drogi. Diesel to był koszt na 100 km – 139,43 zł netto, CNG (gaz ziemny) – 213,73 zł netto. Wodór – około 500 zł netto. Dla przewoźnika te koszty mają ogromne znaczenie.
Na nasze ponowione pytanie odnośnie kosztów eksploatacji i wozokilometra PKM już nie chciał się podzielić konkretnymi danymi.
„Porównując koszt wozokilometra, należy uwzględnić odmienny model finansowania poszczególnych grup taboru. Autobusy wodorowe zostały przekazane PKM Tychy przez GZM, dlatego Spółka nie ponosiła kosztu ich zakupu. Z punktu widzenia rozliczeń PKM wpływa to korzystnie na koszt realizacji przewozów tymi pojazdami. Bezpośrednie porównywanie kosztu wozokilometra z autobusami CNG i z silnikami Diesla wymaga jednak uwzględnienia m.in. kosztów zakupu taboru, paliwa lub energii, serwisowania oraz infrastruktury” – przekazał nam Michał Kasperczyk, rzecznik PKM Tychy.
PKM próbuje pomieszać koszty wozokilometra z kosztami napraw, serwisów i kosztami zakupu. Kwestia zużycia ilości paliwa na przejechanej trasie raczej nie ma nic wspólnego z tym, ile zapłacono za zakup autobusów. Tutaj jednak mamy jasność, że koszty paliwa dla autobusów na wodór są znacznie większe od kosztów paliwa autobusów na CNG czy ropę. Inna sprawa to absurdalność przedsięwzięcia, gdzie jeden miejski przewoźnik ma autobusy na ropę, gaz, wodór i prąd. Do tego drugi miejski przewoźnik ma trolejbusy na prąd – w tym samym miejscu.
Awaryjność autobusów wodorowych

Kolejna sprawa to awaryjność autobusów wodorowych. Już w styczniu podczas testowego przejazdu z dziennikarzami na trasie Tychy-Katowice autobus wodorowy się wyłączył, w drodze powrotnej było to samo. Wtedy tłumaczono – jak donosi portal NoweInfo.pl – że powodem było przekroczenie prędkości przez kierowcę – 80 km/h – wtedy dopływ wodoru był odcinany.
Na początku września zadaliśmy pytania do PKM Tychy po tym, jak nasze źródła informowały o licznych awariach tych pojazdów. Zapytaliśmy, do ilu takich awarii doszło, czy autobusy były holowane, gdzie były serwisowane etc.
W międzyczasie doszło do dwóch głośnych awarii autobusów wodorowych – 7 i 10 września. 7 września autobus linii 551 zepsuł się na rondzie przy ulicy Towarowej, trzeba było pojazd odholować. 10 września doszło do awarii na ulicy Serdecznej – linia M108. Biorąc pod uwagę, że PKM ma 5 autobusów wodorowych i zalicza dwie głośne usterki w odstępie kilku dni, to jednak temat zdaje się wart uwagi. Zwłaszcza że ma przeszło 171 autobusów w swoim taborze.
„Autobusy wodorowe pozostają w okresie gwarancyjnym, dlatego czynności serwisowe związane z usterkami prowadzone są przez producenta lub autoryzowany serwis, zgodnie z obowiązującymi procedurami. W zależności od charakteru zdarzenia diagnostyka może zostać przeprowadzona na terenie zajezdni, a jeżeli stan techniczny pojazdu nie pozwala na jego samodzielny przejazd, autobus jest zabezpieczany i holowany” – odpowiedział na nasze pytania rzecznik PKM Tychy. Tutaj proszę zauważyć, że pytaliśmy o konkretne liczby. Te nigdy w odpowiedzi się nie pojawiły.
„Liczba usterek odnotowanych dotychczas w autobusach wodorowych nie odbiega od poziomu obserwowanego w początkowym okresie eksploatacji nowych pojazdów wykorzystujących inne rodzaje napędu. Nie stwierdzono jednej, dominującej lub powtarzalnej kategorii awarii, którą można byłoby uznać za charakterystyczną dla całej floty. Każdy przypadek jest indywidualnie diagnozowany w ramach obsługi gwarancyjnej. Żaden z pięciu autobusów wodorowych nie został trwale wycofany z użytkowania” – przekonuje Kasperczyk.
Dopytaliśmy jeszcze raz o konkretne dane. Na odpowiedzi czekamy.
PKM natomiast twierdzi, że autobusy jeżdżą codziennie, o ile są sprawne technicznie i jest dostępny wodór. Z tym ostatnim był niedawno problem.
„Autobusy wodorowe są kierowane do ruchu każdego dnia, pod warunkiem ich pełnej sprawności technicznej oraz dostępności wodoru. Informacja, jakoby kursowały wyłącznie dwa lub trzy dni w tygodniu, nie odpowiada przyjętym zasadom ich eksploatacji. Podobnie jak pozostałe pojazdy, podlegają one bieżącemu planowaniu i rotacji w zależności od potrzeb przewozowych, dostępności taboru oraz uwarunkowań technicznych” – przekazał Michał Kasperczyk, rzecznik PKM Tychy.
Innymi słowy, jak jest paliwo i autobusy się nie psują – to jeżdżą. Do tematu będziemy jeszcze wracać.

Tychy24.net
Muzyk został nowym prezesem PKM Tychy. To kolega brata prezydenta Tychów