Miasto Tychy wygrało już dwie sprawy w sądzie z mieszkańcami. Urząd czeka jeszcze pozew zbiorowy

Artur Maciaszczyk

Miasto wygrało już dwie sprawy w sądzie z mieszkańcami. Urząd czeka jeszcze pozew zbiorowy osób, które chciały wykupić mieszkania od Miasta Tychy w 2018 roku. Zgodnie z wtedy obowiązującymi zasadami – czyli bonifikatą sięgającą nawet 70 procent. Do tego, po cenach za metr kwadratowy, które wtedy obowiązywały. Miasto jednak wstrzymało przyjmowanie wniosków, bo zmieniły się przepisy, a niektórzy mieszkańcy jak twierdzą w rozmowie z Tychy24.net, dowiedzieli się o tym dwa lata po ich złożeniu. Teraz miasto daje możliwość wykupu mieszkań, ale na znacznie mniej korzystnych warunkach. Bonifikata sięga maksymalnie 40 procent, a cena za metr kwadratowy znacząco wzrosła przez ostatnie 4 lata.

Miasto jak samo podkreśla, wstrzymało przyjmowanie wniosków o wykup mieszkań we wrześniu 2018 roku, realizowano wnioski złożone jedynie do 30 sierpnia 2018. W sumie odmówiono sprzedaży 30 lokali. Dwie sprawy trafiły do sądu i zakończyły się wygraną miasta.

„W jednym z wyroków (sąd – red.) podkreślił, że w sprawach wskazywanych przez najemców nie można przyjąć, że gmina przedstawiła oferty sprzedaży lokalu, strony bowiem nie ustaliły wszystkich istotnych warunków takiej umowy jak choćby cenę lokalu uwzględniającą bonifikatę i sposób jej płatności” – mówi Ewa Grudniok, rzecznik Urzędu Miasta Tychy. Miasto podkreśla, że ma prawo decydować, które lokale chce sprzedać, a które pozostają w gminnym zasobie lokalowym.

Reklama

Mieszkańcy przedstawiają sprawę nieco inaczej. Mówią, że nikt ich nie informował o tym, że zmienią się zasady.

„W styczniu 2019 roku tłumaczono, że urzędnicy po prostu mają tyle pracy, że nasza sprawa dotycząca wykupu mieszkań, tych wniosków zostanie przełożona na późniejszy czas, ale żaden urzędnik, ani w administracji ani w urzędzie miasta, nie informował nas, że sprzedaż tych mieszkań komunalnych będzie prowadzona na zupełnie innych warunkach” – mówi Teresa Pojda, jedna z mieszkanek, która zamierza wziąć udział w pozwie zbiorowym.

Część mieszkańców ma urzędowi za złe, że długo czekali na informację o tym, że mogą wykupić mieszkania, ale już na nowych zasadach, nieświadomi, że przepisy się zmieniły.

„Rok czekali, aż się zmienią przepisy i przysłali na nowych warunkach, proszę niech sobie pan wykupi, jak nie to nie” – mówi Bronisław Stachoń, który chciał przejąć swoje „M”. Domaga się realizacji swojego wniosku na zasadach obowiązujących w 2018 roku. Miasto jednak mówi wprost, że nie ma takiej możliwości. Przyjęcie wniosku do realizacji, nie oznacza automatycznej zgody na sprzedaż mieszkania.

Jolanta Janik, która również starała się o przejęcie swojego mieszkania, po miesiącu od złożenia wniosku udała się do Miejskiego Zarządu Budynków Mieszkalnych, następnie do miasta. „Każdy kazał czekać, czekać, czekać” – mówi. „Dostałam po dwóch latach z Administracji mój wniosek, który składałam dwa lata wcześniej” – dodaje. Dokument wysłano jej z powrotem do domu. Kolejna z mieszkanek, z którą rozmawialiśmy mówi, że otrzymała odpowiedź na swoje pismo po 6 miesiącach, gdy interweniowała w Urzędzie Miasta Tychy i MZBM.

„Taka informacja, jeżeli się coś wstrzymuje to powinna być ogólnie dla wszystkich dostępna i czytelna, że wnioski nie zostają przyjmowane z jakiegoś powodu” – mówi.

Mieszkańcy teraz szykują się do pozwu zbiorowego, mają już 8 osób chętnych. Potrzebują jeszcze 2. Chętni mogą się kontaktować pod adresem teresa_pojda@wp.pl. Można też pisać do nas, ewentualne wiadomości przekażemy dalej.