Sesja Rady Miasta Tychy / fot. Tychy24.net

Mieszkańcy wygrali z miastem i radnymi. Fragment planu, który był dobry dla deweloperów zablokował sąd. Tyszanie jak zapowiedzieli tak zrobili i zaskarżyli do sądu miejscowy plan dla części Czułowa. Miały tam powstać budynki wielorodzinne – przeciwko czemu od dłuższego czasu protestowali tyszanie, powołując się na zapisy w miejskich dokumentach (studium), które nie pozwalały na takie inwestycje w tym rejonie miasta. „Ważniejszym niż te studium są pomysły dwóch deweloperów” – skwitował jeden z radnych, ale ostatecznie sprawę przegłosowano i teraz zarówno władze miasta jak i radni głosujący „za” zdaje się mają „politycznego kaca”.

Radni przegłosowali pod koniec zeszłego roku nowy plan miejscowy dla obszaru ulic Katowickiej, Jałowcowej, Zwierzynieckiej, Czarnej i Oświęcimskiej w Tychach. To obszar obejmujący około 50 hektarów z czego na 4 hektarach dopuszczono zabudowę wielorodzinną. To właśnie tę część uchwały unieważnił sąd. Miały tam powstać 3 kondygnacyjne budynki do wysokości 9,5 metra. Większość planu natomiast stanowi zabudowa jednorodzinna i szeregowa.

Głos deweloperów lepiej słyszany?

Miasto się specjalnie nie kryło z tym, że takich zapisów chcą deweloperzy, których głos najwyraźniej znalazł większe uznanie niż obawy mieszkańców.

Reklama

„To jest przede wszystkim pomysł inwestorów, którzy taką zabudową są zainteresowani oraz nabywców” – mówiła Magdalena Zdebel, naczelnik Wydziału Planowania Przestrzennego i Urbanistyki Urzędu Miasta Tychy. „Może jest to teren podmiejski, ale proszę zwrócić uwagę, że on jest położony blisko ulicy Oświęcimskiej, Katowickiej, browarów, stacji benzynowych oraz w bezpośrednim sąsiedztwie dużego terenu usługowego. Więc zamysł planu był taki, że ta zabudowa mieszkaniowa wielorodzinna – tak jak powiedziałam o takim mało intensywnym charakterze – będzie stanowiła pewnego rodzaju przejście pomiędzy tą bardziej intensywnie zagospodarowaną częścią miasta, a już tą zabudową faktycznie, czysto jednorodzinną” – dodała naczelnik Zdebel.

Mieszkańcy są bardzo zadowoleni z rozstrzygnięcia sądu, który unieważnił część uchwały. To właśnie zabudowy wielorodzinnej najbardziej się obawiają na terenach podmiejskich.

„Najpierw zgłosiliśmy sprawę do wojewody, ten nie uchylił zapisów uchwały, to sprawę skierowaliśmy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach. Ostatecznie sąd zgodził się z naszymi argumentami” – mówi Leszek Bąk, zaangażowany w sprawę mieszkaniec. „To jest jedyne słuszne rozstrzygnięcie, które mogło być. To teren, na którym nie powinno być zabudowy wielorodzinnej, co wynika jasno ze studium. W studium jest wyraźnie napisane, że na terenach podmiejskich (Mąkołowiec, Czułów, Wartogłowiec oraz Jaroszowice, Urbanowice, Wygorzele) jest wykluczona zabudowa wielorodzinna, a plan musi być zgodny ze studium” – dodaje.

O komentarz do sprawy zapytaliśmy w Urzędzie Miasta Tychy, na odpowiedź czekamy.