Ulica Brzoskwiniowa / fot. Tychy24.net

Sąd „rozjechał walcem” miasto Tychy. Sprawę wytoczyli mieszkańcy, bo nie chcą obok siebie deweloperki. Chodzi o przyjęty przez miasto plan miejscowy dla Czułowa. To tam na części obszaru miały powstać budynki wielorodzinne. Mieszkańcy mówią wprost, że to decyzja, na której zyskują deweloperzy, w dodatku ich zdaniem miała być niezgodne z dokumentami planistycznymi miasta. Sąd ostatecznie przyznał racje mieszkańcom. Co znajduje się w uzasadnieniu wyroku? 

Radni przegłosowali pod koniec zeszłego roku nowy plan miejscowy dla obszaru ulic Katowickiej, Jałowcowej, Zwierzynieckiej, Czarnej i Oświęcimskiej w Tychach. To obszar obejmujący około 50 hektarów z czego na 4 hektarach dopuszczono zabudowę wielorodzinną. To właśnie tę część uchwały unieważnił sąd – chodzi o rejon ulicy Brzoskwiniowej. Miały tam powstać 3 kondygnacyjne budynki do wysokości 9,5 metra. Większość planu natomiast stanowi zabudowa jednorodzinna i szeregowa.

Sąd przyznał rację mieszkańcom

„Sąd rozjechał walcem miasto” – ironizuje jedna z osób zainteresowana sprawą. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach zgodził się z mieszkańcami, którzy stwierdzili, że nowy plan miejscowy jest sprzeczny ze studium. W dokumencie zapisano, że w tym rejonie Tychów dopuszczalna jest tylko zabudowa jednorodzinna. 

Reklama

„Co prawda studium jest aktem polityki przestrzennej gminy, zawierającym jej ogólne postanowienia, natomiast szczegółowe rozwiązania następują w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, jednakże szczególne rozwiązania w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego nie mogą pozostawać w kolizji z zapisami studium” – czytamy w uzasadnieniu wyroku. Zresztą tą wykładnie również potwierdza wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 2008 roku. 

„Reasumując Studium dla terenów określonych symbolem MU przewiduje zachowanie dotychczasowego charakteru zabudowy jednorodzinnej (z dopuszczeniem takich form, jak zabudowa bliźniacza, atrialna, szeregowa). Zakazuje jednocześnie wprowadzenia (nowej) zabudowy wielorodzinnej. Należy zatem uznać, iż zaskarżony plan, w zakresie w jakim określa tereny oznaczone w Studium jako MU pod zabudowę mieszkaniową wielorodzinną jest sprzeczny ze Studium i w tym zakresie zasadne jest stwierdzenie jego nieważności”- czytamy w wyroku WSA. 

Co ciekawe, miasto – mimo tego, że na komisjach Rady Miasta Tychy, często powtarza się, że plan nie może stać w sprzeczności ze studium – poległo na etapie obrony swojego stanowiska. Co zauważył sąd w uzasadnieniu do wyroku. 

„Odpowiadając na skargę pełnomocnik organu administracji nie odniósł się w ogóle do kwestii zgodności podjętego planu miejscowego ze Studium. Oparł swe rozważania jedynie na relacjach ustaleń planu obowiązującego obecnie z planem poprzednio obowiązującym. Wskazał wreszcie, że dla niektórych nieruchomości na obszarze MW zostały wydane pozwolenia na budowę budynków wielorodzinnych. Okoliczności powyższe nie mają znaczenia dla sprawy” – czytamy w uzasadnieniu wyroku. 

Mieszkańcy wygrali z miastem i deweloperami w sądzie, ale możliwe, że to nie koniec. „Jest to właśnie dziwne, że miasto cały czas idzie w zaparte”