Tychy: Sąsiad z piekła rodem skazany. W zeszłym roku mocno terroryzował mieszkańców tyskich Cielmic. Mężczyzna został skazany w dwóch sprawach przez Sąd Rejonowy w Tychach. Chodzi o uszkodzenie pojazdu, wtedy też doszło do pobicia kobiety. Druga sprawa dotyczy kradzieży biletomatu z autobusu PKM Tychy. Ma teraz 7 dni na odwołanie się od postanowienia sądu.
O sprawie mieszkańca Cielmic, który zamieszkuje niedokończony dom przy ulicy Strzeleckiej, dużo pisaliśmy w ubiegłym roku. Mężczyzna mocno dawał się we znaki swoim sąsiadom, kosił w nocy trawę, obnażał się przed dorosłymi i dziećmi, szukał zaczepek, rysował ludziom samochody. W końcu został pobity, podpalono mu też niedokończony budynek, w którym mieszka.
„My już psychicznie nie dajemy sami rady, jak nie będzie jakiegoś samosądu… my tego nie wytrzymamy. Żebym ja czwartą czy piątą dobę w nocy nie spała, każdy szmer, od razu wstajemy. Wczoraj pod moją posesją stał, rzucał, kosił trawę o 3.30” – mówiła nam jedna z mieszkanek w czerwcu ubiegłego roku. Podkreślała, że mężczyzna potrzebuje stałej opieki lub nadzoru. Ma problemy natury psychologicznej, jest też uzależniony od alkoholu.
Posłuchajcie, co powiedzieli nam mieszkańcy (czerwiec 2025):
W nocy okoliczni mieszkańcy bali się otwierać okna i balkony – ze strachu przed agresywnym mężczyzną. Ten groził m.in. podpaleniem. Gdy zaczął jeździć na rowerze pod oknami sąsiadów z kanistrem na benzynę, został zatrzymany przez policję. Trafił na obserwację psychiatryczną, po której wrócił i ponownie nękał swoich sąsiadów. W pewnym momencie mężczyzna został pobity, prawdopodobnie przy pomocy młotka.
„Złapali go w końcu we dwóch i spuścili mu łomot” – mówi nam jedna z osób mieszkających w okolicy.
Były też obawy, że ktoś w końcu może mu zrobić krzywdę. „W ciągu pół roku dojdzie do tragedii, albo on im coś zrobi, albo w końcu ludzie nie wytrzymają” – usłyszeliśmy. Ostatecznie ktoś podpalił pustostan, w którym mieszkał mężczyzna. Ogień podłożono w kilku miejscach. Agresywny mężczyzna w końcu usłyszał kilkanaście zarzutów, dostał też zakaz zbliżania się do swoich sąsiadów. W dwóch sprawach został właśnie skazany.
Sąd nad kłopotliwym sąsiadem
W październiku 2025 roku 43-latek miał wjechać po pijanemu na rowerze w samochód. Zdarzenie miało miejsce na ulicy Targiela, a później przeniosło się na ulicę Strzelecką w Cielmicach. Najpierw miało prawie dojść do kolizji, kiedy rowerzysta wyjechał nagle przez pasy pod nadjeżdżający samochód. Wtedy kierowca otworzył szybę od strony pasażera, którym była jego żona, i zwrócił uwagę rowerzyście.
Ten wtedy uderzył w samochód i zaczął uciekać. Kierowca samochodu ruszył za nim w pościg i ostatecznie do awantury doszło pod niedokończonym domem, w którym mieszka 43-latek. Pijany mężczyzna, jak wynika z relacji świadków, miał uderzać kobietę siedzącą w samochodzie pięściami w twarz i głowę. Z samochodu wyszedł jej mąż i między mężczyznami doszło do szarpaniny.
Jak przekazał nam mąż zaatakowanej kobiety, ostatecznie zrezygnowano ze sprawy o pobicie, gdyż para uznała, że tę kwestię rozwiązano na miejscu. Natomiast uszkodzenia samochodu 43-latkowi nie podarowano.
W tym przypadku Sąd Rejonowy w Tychach zasądził w ramach artykułu 288 kodeksu karnego, czyli zniszczenia mienia, przeszło 4,2 tys. zł na rzecz właściciela Dacii Sandero, którą uszkodził agresor.
Druga sprawa dotyczyła artykułu 278 kodeksu karnego. Chodzi o kradzież biletomatu z autobusu w Kobiórze. Mężczyzna miał wyrwać panel z biletomatem. Sąd zarządził na rzecz PKM Tychy odszkodowanie w wysokości przeszło 11 tys. zł. Do tego „sąsiad z piekła rodem” musi zapłacić ponad 2 tys. zł kosztów sądowych i wydatków poniesionych przez Skarb Państwa.
Wobec 43-latka zasądzono również karę ograniczenia wolności w postaci nieodpłatnych prac społecznych przez okres 2 lat w wymiarze 40 godzin miesięcznie.