Nie żyje mężczyzna w Tychach, nie żyje też w Katowicach. Nie żyje mężczyzna, który na osiedlu Tysiąclecia w Katowicach zaczepiał przechodniów. Miał jedną osobę uderzyć, był też agresywny wobec interweniujących policjantów. Podobne zdarzenie miało miejsce w sobotę w Tychach na ulicy Uczniowskiej.

Przypomnijmy, w sobotę 39-latek wezwał pomoc, dzwoniąc na 112 mówił, że zażył środki odurzające i teraz źle się czuje. Po przyjeździe na miejsce policji był agresywny, został obezwładniony i przekazany pod opiekę ratowników medycznych. Zmarł w karetce.

– Policjanci obezwładnili agresora, a następnie przekazali pod opiekę załogi pogotowia ratunkowego. Ponieważ napastnik zachowywał się nieracjonalnie i agresywnie ratownicy poprosili o asystę policji. Gdy mężczyzna był już w środku karetki nastąpiło zatrzymanie akcji serca – wyjaśnia Agnieszka Semik z tyskiej policji.

Bardzo podobne zdarzenie miało miejsce następnie w Katowicach, 20 sierpnia po godzinie 22.00. Tam policjanci otrzymali wezwanie do mężczyzny, który zachowuje się agresywnie. Na osiedlu Tysiąclecia zaczepiał przechodniów, jedną z osób uderzył.

W trakcie interwencji mundurowych był bardzo pobudzony, policjanci musieli użyć wobec niego przymusu bezpośredniego. Użyto m.in. gazu. Skuty trafił do karetki pogotowia, gdzie zmarł. Stanęło mu serce, starania ratowników nie przyniosły skutku. Na miejsce zdarzenia przyjechał prokurator, zlecono sekcję zwłok i badani toksykologiczne. Mężczyzna prawdopodobnie zażył dopalacze.

– Miał około 35-45 lat – mówi nam Paweł Warchoł z katowickiej policji. Zmarły nie miał przy sobie żadnych dokumentów, do dzisiaj nie wiadomo kim był. Policja stara się ustalić jego tożsamość.

Komentarze

komentarz

Reklama